Obawiam się ze i nawet z takim układem może być problem. Lampa zaczyna pracować dopiero od ponad 600V a do tego konstrukcja pierścieniowo-strumieniowa sprawia że wzmocnienie jest niemal zerowe. jak sie uda wyciągnąć z niej prąd na poziomie 3 mA to będzie duuuży sukces.Pamiętajmy że lampa ta pracowała przy napięciu anodowym 25 kV i prądzie anody max 2 mA i napięciu odcięcia siatki na poziomie 40V.
Natomiast jako eksponat wizualny i grzałka do pokoju nadaje sie znakomicie.
Odpowiednik Philipsa to ED500. To co jest na zdjęciu to jest wykonanie radzieckie ΓΠ-5 z zakładów z Mińska. Wersja europejska miała grubszą bańkę, podobną do PL/EL509 (6Π59C) i wykonana była ze specjalnego szkła ołowiowego by zmniejszyć promieniowanie rentgenowskie. Lampa radziecka była dużo mniejsza, świeciła jak głupia i promieniowała jak głupia, do tego stopnia że jak się zdjęło osłonę kratki wentylacyjnej nad lampą to odbarwiał się po jakimś czasie lakier na skrzynce telewizora. Co kilka lat trzeba było wymieniać osłonę izolacyjna anody, gdyż promieniowanie rentgenowskie kruszyło plastik. Jak się tego nie robiło to odbiornik sie zapalał, nawet po wyłączeniu zasilania..
Zaprzestano stosować te lampy po opanowaniu technologii powielaczy wysokiego napięcia (słynne podkówki do Rubinów 714) ale ten sam materiał co na osłony anod zastosowano w konstrukcji transformatorów wysokiego napięcia i odbiorniki paliły się (i mieszkania) dalej.