Sprawa wygląda tak, dotychczas działała bez zarzutu ale dwa tygodnie temu wyjechałem na wakacje, lodówka była prawie pusta i ustawiłem ją w tryb wakacyjny ( 12°C w komorze lodówki ). Jak wszedłem do domu po powrocie lodówka działała tzn agregat chodził, po jakiejś godzinie ustawiłem ją na normalny tryb (8°C w komorze lodówki) i agregat cały czas chodził no i tak cały czas chodzi. Lodówka ma jeden agregat, w komorze lodówki jest temperatura zgodna z ustawieniem. W momencie osiągnięcia zamierzonej temperatury słychać pyknięcie "przełącznika" - więc tu jest wszystko ok.
Natomiast jeśli chodzi o zamrażarkę ustawiona jest temp -18 °C wczoraj agregat chodził i nie wyłączył się nawet przy osiągnięciu -22 °C w komorze zamrażarki ( wsadziłem termometr
) dziś agregat chodzi już cały dzień i jest -18 °C. W zamrażarce nic nie było dokładane oraz jest minimalny lód na rurkach.
Wyłączył się agregat dzisiaj na na jakieś 10 min pomimo nie osiągnięcia ustawionej temperatury w komorze zamrażarki.
Dziś zajrzałem w bebechy nic nie wygląda na spalone.
A i jeszcze jedno wydaję mi się, że zmienił się dźwięk pracy agregatu na bardziej "metaliczno - wysoko tonowy"
Czy może ktoś się orientuję co dolega temu klamotowi... co lepsze gwarancja skończyła się 3 miesiące temu... oj chyba zaboli mnie jej naprawa
Natomiast jeśli chodzi o zamrażarkę ustawiona jest temp -18 °C wczoraj agregat chodził i nie wyłączył się nawet przy osiągnięciu -22 °C w komorze zamrażarki ( wsadziłem termometr
Wyłączył się agregat dzisiaj na na jakieś 10 min pomimo nie osiągnięcia ustawionej temperatury w komorze zamrażarki.
Dziś zajrzałem w bebechy nic nie wygląda na spalone.
A i jeszcze jedno wydaję mi się, że zmienił się dźwięk pracy agregatu na bardziej "metaliczno - wysoko tonowy"
Czy może ktoś się orientuję co dolega temu klamotowi... co lepsze gwarancja skończyła się 3 miesiące temu... oj chyba zaboli mnie jej naprawa