25 listopada uczestniczylem w kolizji. Na wspanialej "autostradzie" A4 najechala na mnie cysterna. Na miejscu byla policja, oczywiscie wina w 100% kierowcy cysterny. Kolizja miala miejsce zaraz za wyjazdem z Katowic. Moje auto zostalo odholowane do warsztatu w katowicach, gdzie zdecydowalem sie naprawic je bezgotowkowo. Myslalem ze dzieki temu unikne problemow i dodatkowych formalnosci.
Poniewaz mam tylko OC, zglosilem szkode do ubezpieczyciela sprawcy (PTU). Zglosilem szkode dzien pozniej, bo w tym samym dniu juz bylo za pozno. Ogledziny mialy miejsce 2 grudnia, zrobiono kilka zdjec. I teraz moj problem/pytanie:
Ile czasu ma ubezpieczyciel na wycene szkody? Z tego co wiem jest to 2 tygodnie. W moim przypadku trwa to juz miesiac! Czy to nie lekka przesada?
Jakimi paragrafami postraszyc ubezpieczyciela i co wiecej moge zrobic zeby w koncu uprzejmie zrobili wycene, i zeby warsztat w koncu mogl naprawic mi auto?
Bede wdzieczny za wszelkie porady dotyczace "uzerania sie" z ubezpieczycielem.
PS. Wiem ze temat ma niewiele wspolnego z elektronika ale pisze juz wszedzie gdzie sie da. Nigdy wczesniej nie mialem kolizji wiec srednio wiem jak to wszystko wyglada.
Poniewaz mam tylko OC, zglosilem szkode do ubezpieczyciela sprawcy (PTU). Zglosilem szkode dzien pozniej, bo w tym samym dniu juz bylo za pozno. Ogledziny mialy miejsce 2 grudnia, zrobiono kilka zdjec. I teraz moj problem/pytanie:
Ile czasu ma ubezpieczyciel na wycene szkody? Z tego co wiem jest to 2 tygodnie. W moim przypadku trwa to juz miesiac! Czy to nie lekka przesada?
Jakimi paragrafami postraszyc ubezpieczyciela i co wiecej moge zrobic zeby w koncu uprzejmie zrobili wycene, i zeby warsztat w koncu mogl naprawic mi auto?
Bede wdzieczny za wszelkie porady dotyczace "uzerania sie" z ubezpieczycielem.
PS. Wiem ze temat ma niewiele wspolnego z elektronika ale pisze juz wszedzie gdzie sie da. Nigdy wczesniej nie mialem kolizji wiec srednio wiem jak to wszystko wyglada.