Witam.
Problem wygląda następująco: samochód j.w., rocz. 2003, wersja z klimą, wentylator nowego typu, pojedyńczy, bez oporników, z elektroniką zintegrowaną przy silniku wentylatora. I tenże silnik właśnie włącza się natychmiast po przekręceniu kluczyka w stacyjce na maksymalnych obrotach i zasuwa non-stop cały czas, niezależnie od temperatury silnika i włączonej/wyłączonej klimy. Po wyłączeniu silnika samochodu po kilkunastu sekundach wentylator wyłącza się. Poprzedni silniczek padł mi w zeszłym roku, ten z kolei uparł się pracować bez wytchnienia
Jakieś fatum chyba, albo konstrukcja do bani... Znajomy elektryk wyraził opinię, że winnym może być regulator wolnych obrotów wzmiankowanego silniczka, ale nie zna się do końca na francuzach i woli "nie tykać". Ja nie jestem przekonany. W sytuacji kiedy włączam samochód z wyłączoną klimą, wentylator powinien przecież ani drgnąć, pierwszy bieg włącza się dopiero przy ok. 90 st. Celsjusza, a tutaj jak pisałem start jest natychmiastowy na maksa. Za wszelkie pomysły i uwagi z góry dziękuję.
Pozdrawiam.
Problem wygląda następująco: samochód j.w., rocz. 2003, wersja z klimą, wentylator nowego typu, pojedyńczy, bez oporników, z elektroniką zintegrowaną przy silniku wentylatora. I tenże silnik właśnie włącza się natychmiast po przekręceniu kluczyka w stacyjce na maksymalnych obrotach i zasuwa non-stop cały czas, niezależnie od temperatury silnika i włączonej/wyłączonej klimy. Po wyłączeniu silnika samochodu po kilkunastu sekundach wentylator wyłącza się. Poprzedni silniczek padł mi w zeszłym roku, ten z kolei uparł się pracować bez wytchnienia
Pozdrawiam.