Mam pomysł na nowy konkurs.
Ile lat składałeś pierwszego KiT'a.
Temat co najmniej tak samo udany, jak pomysł na określenie czasu składania do kupy swego miejsca...no właśnie nie wiem jak nazwać "warsztat" zbyt się kojarzy z funkcją zarobkową, "hobby" z kolei nie świadczy o zaangażowaniu w to co się robi, "kącik" - przecież jestem grzeczny...
A w ogóle co ma do rzeczy czy warsztat, kącik, czy miejsce na hobby służy do uprawiania zawodowo (za pieniążki) ELEKTRONIKI...?
Tak się składa, że zdecydowana większość zapaleńców zaczyna od Hobby, z czasem bardziej poważnie traktując ten...ZAWÓD?... więc gdzie postawić granicę i jaką? Czy jeśli naprawiłem radio Cioci i za to dostałem pudełko czekoladek to już jest zawodowstwo, czy jeszcze amatorszczyzna?
W moim wypadku elektroniką zainteresowałem się w wieku kilku- kilkunastu lat (światły przykład dwóch starszych Braci), i w zasadzie od tamtej pory "warsztat" wciąż się rozrasta...od biurka z kilkoma pudełkami "skarbów", aż do "własnego" pokoju zaanektowanego na enklawę dla mojej działalności. I nie widzę związku czy ktokolwiek traktuje to co robi na poważnie (jak w moim wypadku - jako elektronik, serwisant, akustyk pracuję już ponad 30 lat), czy po nudnym dniu w biurze zaczyna coś tworzyć w swoim "kąciku". Jeśli robi to z pasją - chwała mu za to. A że każdy kto dorobił się swojego "kącika" traktuje to z pasją - nie mam wątpliwości.
Można jedynie dyskutować o Jego dokonaniach. A to czy dokonał swych dzieł w zawilgoconej piwnicy, czy w jasnym, świeżo pomalowanym pokoju - co to ma do rzeczy? Każdy orze jak może...
Pozdrawiam.