Pralka w trakcie prania (przed wirowaniem) zatrzymała się i ... no właśnie już dalej nie drgnęła. Woda została, nastawianie na inne programy niestety nic nie dało. Ręcznie wylałem wodę.
Po załączeniu, pali się tylko żaróweczka w wyłączniku - nic nie rusza, programator stoi, silnik stoi, zamyka się tylko elektromagnes w drzwiczkach.
Zdjąłem obudowę, całego programatora jeszcze nie rozebrałem ale wygląda na ok, nic nie śmierdzi. Natomiast stwierdziłem przepalenie grzałki - omomierz po prostu nic nie pokazał, a powinno być przecież kilkadziesiąt omów.
Moje pytanie czy spalona grzałka mogla unieruchomić całą pralkę czy oprócz wymiany grzałki czeka mnie jeszcze "dłubanie" w elektronice??
Po załączeniu, pali się tylko żaróweczka w wyłączniku - nic nie rusza, programator stoi, silnik stoi, zamyka się tylko elektromagnes w drzwiczkach.
Zdjąłem obudowę, całego programatora jeszcze nie rozebrałem ale wygląda na ok, nic nie śmierdzi. Natomiast stwierdziłem przepalenie grzałki - omomierz po prostu nic nie pokazał, a powinno być przecież kilkadziesiąt omów.
Moje pytanie czy spalona grzałka mogla unieruchomić całą pralkę czy oprócz wymiany grzałki czeka mnie jeszcze "dłubanie" w elektronice??