Ta metoda może zdać egzamin tylko dla układów dwurzędowych, ja wypróbowałem
sposób, który skutkuje i dla takich kwadratowych, które mają nóżki z czterech stron
- potrzebny jest cienki (0.1mm) drut w dość odpornej emalii, oraz cienki papier.
1. wsuwamy drut pod układ (tak, by był ułożony wzdłuż jednego boku układu);
2. podgrzewając kolejno nóżki układu przeciągamy drut pod nimi: głównie ciągniemy
drut, tak żeby był naciągnięty wzdłuż tego boku, a koniec bliższy podgrzewanej nóżki
ciągniemy też na zewnątrz tak, by drut przeszedł pod nóżką;
3. robimy to dla wszystkich boków układu;
4. podgrzewając nóżki znowu wsuwamy pod nie papier - drut odgiął nóżki o te 0.1mm,
w sam raz na wsunięcie papieru, tylko że tam jest cyna - jak się stopi, papier łatwo
się wsunie... więc:
5. kiedy zrobimy tak ze wszystkimi nóżkami, wylutowany układ zostaje nam na
papierze, który leży na płytce...
Warto jeden koniec drutu zamocować w imadle, płytkę też, inaczej mamy za mało
rąk, bo jedną się ciągnie drut, a drugą trzyma się lutownicę... jakoś tak się składa,
że dwie ręce to zwykle za mało do jakiejkolwiek roboty z elektroniką
Uwaga na kierunek ciągnięcia - żeby nie pogiąć nóżek układu w bok.
Warto obserwować przechodzenie drutu pod nóżkamie przez lupę - najlepiej
mieć do tego okulary ze szkłami powiększającymi.
Po małym treningu (najlepiej na uszkodzonej płytce, która nie jest do niczego
potrzebna) wylutowywanie idzie błyskawicznie - ze dwie minuty na układ, kłopoty
bywają z tranzystorami mocy SMD, które są lutowane dużą powierzchnią.
I niestety z niektórymi układami, które są za bardzo dociśnięte do płytki,
i nie daje się pod nie wsunąć drutu - dotyczy to takich najbardziej miniaturowych,
te nieco większe mają dość miejsca między nóżkami a obudową; zdarzają się
też układy, których nóżki nie są lutowane na zewnątrz, ale zagięte pod spód...
A jeśli wiemy, że układ jest uszkodzony, to można inaczej - ucinamy skalpelem
nóżki (tylko ostrożnie, by nie pociąć plytki - trzeba coś wykombinować, prowadzić
skalpel tak, by nie dało się nim sięgnąć płytki), i pojedyńczo odlutowujemy...
dość łatwe, ale chyba bardziej pracochłonne, niż opisany sposób.