Może ktoś się z tym spotkał i mi pomoże
Wczoraj po półgodzinnej przerwie w jeździe odpaliłem silnik i wyjechałem z osiedla. Jadę na trójce, noga na gazie, przyśpieszam i nagle... nagle przestał reagować na pedał przyśpieszenia. Autko zaczeło zwalniać samo, dotoczyłem się do pobocza i zgasło. Wszelkie próby uruchomienia zpełzły na niczym. Po chwili coś zaczęło łapać, pracował na bardzo niskich obrotach i nieregularnie, a próby dodania gazu powodowały zgaszenie silnika. I tak mi padł akumulator
Pomocy
Wczoraj po półgodzinnej przerwie w jeździe odpaliłem silnik i wyjechałem z osiedla. Jadę na trójce, noga na gazie, przyśpieszam i nagle... nagle przestał reagować na pedał przyśpieszenia. Autko zaczeło zwalniać samo, dotoczyłem się do pobocza i zgasło. Wszelkie próby uruchomienia zpełzły na niczym. Po chwili coś zaczęło łapać, pracował na bardzo niskich obrotach i nieregularnie, a próby dodania gazu powodowały zgaszenie silnika. I tak mi padł akumulator
Pomocy