Witam!
Ostatnio zacząłem interesować się mikrokontrolerami STM32. Zauważyłem, że są różne programatoro-debugery jtag: jlink, rlnik, st-link, wigler.
Dlaczego klon, czyli nieoryginalny produkt j-linka jest dwa razy droższy od oryginalnego st-linka? Czy zawiera w sobie więcej elektroniki, która mu daje większe możliwości?
Druga sprawa, w ostatniej Elektronice Praktyczniej przeczytałem artykuł o ST-Linku(ZL30PRG), w którym jest dość zachwalany. Miedzy innymi chwalonajest jego współpraca z darmową wersją TrueStudio, Keil uVision, oraz IAR Workbech. Dodatkowo są jakieś debugery dostarczone od STMicroeletronic.
Jak to wygląda w praktyce, czy JLink też współpracuje z jakimiś darmowymi debugerami, które obsługują nieograniczoną długość kodu? Te OpenOCD sprawa wrażenie dość niecywilizowanego środowiska.
Czy warto wydać około 170zł na J-Linka, czy lepiej kupić za 100zł ST-Linka?
Ostatnio zacząłem interesować się mikrokontrolerami STM32. Zauważyłem, że są różne programatoro-debugery jtag: jlink, rlnik, st-link, wigler.
Dlaczego klon, czyli nieoryginalny produkt j-linka jest dwa razy droższy od oryginalnego st-linka? Czy zawiera w sobie więcej elektroniki, która mu daje większe możliwości?
Druga sprawa, w ostatniej Elektronice Praktyczniej przeczytałem artykuł o ST-Linku(ZL30PRG), w którym jest dość zachwalany. Miedzy innymi chwalonajest jego współpraca z darmową wersją TrueStudio, Keil uVision, oraz IAR Workbech. Dodatkowo są jakieś debugery dostarczone od STMicroeletronic.
Jak to wygląda w praktyce, czy JLink też współpracuje z jakimiś darmowymi debugerami, które obsługują nieograniczoną długość kodu? Te OpenOCD sprawa wrażenie dość niecywilizowanego środowiska.
Czy warto wydać około 170zł na J-Linka, czy lepiej kupić za 100zł ST-Linka?