Witam.
mam prośbę o pomoc w zdiagnozowaniu problemu. Lodówka po transporcie, odczekaniu włączona do sieci. Temperatura w lodówce +4`C - działa prawidłowo.
Natomiast zamrażalnik chłodzi jak szalony, temp. - 26`C.
Dodatkowo - kiedyś zepsuły się programatory na górze i zostało to spięte na krótko. Regulator zamrażalnika jest połączony z termostatem z tyłu. Ale przekręcenie na 0 daje cyknięcie, lecz nie wyłącza zamrażalnika.
Pytanie: czy to problem termostatu czy może naprawiający mógł coś namieszać i spiął zamrażalnik bez kontroli temperatury?
W panelu kontrolnym na górze był przełącznik (włączał zółte światełko) z tego co pamiętam to jakiś superfrost był. Teraz spięty na krótko załącza agregat na sztywno bez reakcji na zmiany na termostacie.
Jeśli to możliwe - jakie kolory kabelków tam dochodzą?
Proszę o pomoc bo albo się sprężarka spali albo pójdę z torbami za prąd.
pozdrawiam
mam prośbę o pomoc w zdiagnozowaniu problemu. Lodówka po transporcie, odczekaniu włączona do sieci. Temperatura w lodówce +4`C - działa prawidłowo.
Natomiast zamrażalnik chłodzi jak szalony, temp. - 26`C.
Dodatkowo - kiedyś zepsuły się programatory na górze i zostało to spięte na krótko. Regulator zamrażalnika jest połączony z termostatem z tyłu. Ale przekręcenie na 0 daje cyknięcie, lecz nie wyłącza zamrażalnika.
Pytanie: czy to problem termostatu czy może naprawiający mógł coś namieszać i spiął zamrażalnik bez kontroli temperatury?
W panelu kontrolnym na górze był przełącznik (włączał zółte światełko) z tego co pamiętam to jakiś superfrost był. Teraz spięty na krótko załącza agregat na sztywno bez reakcji na zmiany na termostacie.
Jeśli to możliwe - jakie kolory kabelków tam dochodzą?
Proszę o pomoc bo albo się sprężarka spali albo pójdę z torbami za prąd.
pozdrawiam