Witam,
wymieniałem baterie w piecyku Junkers WRP 11B 23, bo w ogóle nawet nie iskrzył.
Odkręciłem i wyczyściłem elektrody, odkurzyłem całość, sprawdziłem mikrowyłącznik.
Po ściągnięciu przykrywki z mikrusa i poruszaniu nim, efekt jest taki, że:
1) już zapala się ogień, jak się puści wodę
2) ale bez wody - sam co kilka sekund cyka i zapala na chwilę płomień pilota i tak na okrągło, bo nie jest dociśnięty wystający element z mikrusa.
Jak się go wciśnie to jest OK, jak się go puści - sam zapala pilotujący płomień co kilka sekund mimo, że woda nie leci. Na omomierzu zachowuje się tak samo stabilnie.
Wyleciała mi skądś mała sprężynka o wym. 1 cm*0,4 cm (7 zwojów). To pewnie przez jej brak mikrowyłącznik tak się zachowuje.
Nie jestem pewien gdzie jest jej miejsce.
Wciskałem ją w różne miejsca, ale nie spełnia swojego zadania. Za mocno dociska.
W obudowie do mikrusa jest taka tuleja plastikowa, w którą można by ją wsadzić, ale trochę bez sensu by to działało, bo tylko odpycha przykrywkę, a powinno działać w innej płaszczyźnie i dosuwać mikrusa do języczka współpracującego z zespołem wodnym, który nim steruje.
Załączam fotki dla lepszego zobrazowania. Proszę o wskazówki, najlepiej o dorysowanie na zdjęciu.
Druga sprężynka - podobna, ale w innym kolorze i grubsza, była i jest przy zabudowie z elektrodami, więc to nie ta.
3) I jeszcze jedno, delikatnie kapie woda z prawego pokrętła, jakby po "osi" wypływała.
W zasadzie nie było to nigdy kręcone, tylko raz na zawsze ustawione. Dopiero jak pokręciłem wczoraj, to zaczęło kapać. Ale leci nie na urządzenia, tylko wprost do wanny. 1 kropla na minutę. Co tam się wymienia i jak?
https://obrazki.elektroda.pl/9562597300_1302183894.jpg
Pozdrawiam,
wymieniałem baterie w piecyku Junkers WRP 11B 23, bo w ogóle nawet nie iskrzył.
Odkręciłem i wyczyściłem elektrody, odkurzyłem całość, sprawdziłem mikrowyłącznik.
Po ściągnięciu przykrywki z mikrusa i poruszaniu nim, efekt jest taki, że:
1) już zapala się ogień, jak się puści wodę
2) ale bez wody - sam co kilka sekund cyka i zapala na chwilę płomień pilota i tak na okrągło, bo nie jest dociśnięty wystający element z mikrusa.
Jak się go wciśnie to jest OK, jak się go puści - sam zapala pilotujący płomień co kilka sekund mimo, że woda nie leci. Na omomierzu zachowuje się tak samo stabilnie.
Wyleciała mi skądś mała sprężynka o wym. 1 cm*0,4 cm (7 zwojów). To pewnie przez jej brak mikrowyłącznik tak się zachowuje.
Nie jestem pewien gdzie jest jej miejsce.
Wciskałem ją w różne miejsca, ale nie spełnia swojego zadania. Za mocno dociska.
W obudowie do mikrusa jest taka tuleja plastikowa, w którą można by ją wsadzić, ale trochę bez sensu by to działało, bo tylko odpycha przykrywkę, a powinno działać w innej płaszczyźnie i dosuwać mikrusa do języczka współpracującego z zespołem wodnym, który nim steruje.
Załączam fotki dla lepszego zobrazowania. Proszę o wskazówki, najlepiej o dorysowanie na zdjęciu.
Druga sprężynka - podobna, ale w innym kolorze i grubsza, była i jest przy zabudowie z elektrodami, więc to nie ta.
3) I jeszcze jedno, delikatnie kapie woda z prawego pokrętła, jakby po "osi" wypływała.
W zasadzie nie było to nigdy kręcone, tylko raz na zawsze ustawione. Dopiero jak pokręciłem wczoraj, to zaczęło kapać. Ale leci nie na urządzenia, tylko wprost do wanny. 1 kropla na minutę. Co tam się wymienia i jak?
https://obrazki.elektroda.pl/9562597300_1302183894.jpg
Pozdrawiam,
Punkty też powędrowały