W komputerze miałem 2 dyski Seagate'a po 1TB ubrane w Raid0.
Po roku, tydzień temu Raid się posypał. Dokładnie rzecz ujmując to jeden z dysków zniknął. Wysłałem go na gwarancji i już chcieli mi odesłać nowy dysk gdy powiedziałem, że mam tam bardzo ważne dane. Przełączono mnie do Działu Odzyskiwania i wyszło, że to dysk z czarnej seri(przyp. Migol'a) i że tzreba mu sflashować firmware. Po dwóch dniach ewaluacji zaręczono mnie, że dane są widzialne, a więc dysk działa. W tej chwili przyszła paczka i rzeczywiście działa. Niepokoi mnie jednak wynik Smart'a.
Dodam, że w tej chwili zainstalowałem system na raptorze i co chwile mi się wszystko zacina, spowalnia... dziwne rzeczy. Próbuje zrozumieć gdzie leży problem, dlatego zagladnąłem i do Smarta tego dysku. Wyniki są zaskakujące przynjamniej dla mnie bo nie lubie czerwonego koloru. Rzućcie okiem na wszytskie 3 dyski i powiedzcie mi co robić.
5QJ0YCGJ wrócił z naprawy.
Po roku, tydzień temu Raid się posypał. Dokładnie rzecz ujmując to jeden z dysków zniknął. Wysłałem go na gwarancji i już chcieli mi odesłać nowy dysk gdy powiedziałem, że mam tam bardzo ważne dane. Przełączono mnie do Działu Odzyskiwania i wyszło, że to dysk z czarnej seri(przyp. Migol'a) i że tzreba mu sflashować firmware. Po dwóch dniach ewaluacji zaręczono mnie, że dane są widzialne, a więc dysk działa. W tej chwili przyszła paczka i rzeczywiście działa. Niepokoi mnie jednak wynik Smart'a.
Dodam, że w tej chwili zainstalowałem system na raptorze i co chwile mi się wszystko zacina, spowalnia... dziwne rzeczy. Próbuje zrozumieć gdzie leży problem, dlatego zagladnąłem i do Smarta tego dysku. Wyniki są zaskakujące przynjamniej dla mnie bo nie lubie czerwonego koloru. Rzućcie okiem na wszytskie 3 dyski i powiedzcie mi co robić.
5QJ0YCGJ wrócił z naprawy.