Elektroda.pl
Elektroda.pl
X
Proszę, dodaj wyjątek dla www.elektroda.pl do Adblock.
Dzięki temu, że oglądasz reklamy, wspierasz portal i użytkowników.

Świeci się kontrolka akumulatora po podłączeniu kabli rozruchowych

15 Maj 2011 21:28 5770 9
  • Poziom 9  
    Witam.
    Podłączyłem się kablami rozruchowymi do innego aut, które się rozładowało. Podłączyłem kable dobrze moim zadaniem czyli (+) z (+) i (-) z (-)
    po odpaleniu samochodu drugie auto i tak nie odpaliło bo miało rozładowany akumulator do końca. Parę godzin później jak odpaliłem swój samochód, to pali mi się non stop kontrolka akumulatora.
    Od razu piszę, że alternator miałem wymieniany pół roku temu.
    Co się mogło zepsuć?
    Auto mi odpala i wszystko jest ok, tylko nie wiem czy w tym momencie nie mam ładowania. Nie chciał bym zarżnąć do końca swojego akumulatora.
    Mogło paść coś w stylu cewki w alternatorze.
    Auto jakie mam to Renault Clio 2 Dci.

    Pozdrawiam.
  • Poziom 9  
    Ok w takim razie bardzo dziękuje za odpowiedź. Mam nadzieję ,że to to.

    Pozdrawiam.
  • Moderator Samochody
    Dlatego przy każdej okazji powtarzam, że samochód "użyczający" prąd powinien mieć wyłączony silnik, ew. pracować na wolnych obrotach, ale pod żadnym pozorem nie wolno "gazować" gdy w drugim aucie pracuje rozrusznik. Najlepiej podłączyć kable i zostawić użyczający samochód z pracującym silnikiem na 10-15min i dopiero po tym czasie próbować uruchomić silnik w drugim samochodzie.
  • Poziom 37  
    Można i tak; jednak rady są inne:
    http://landklinika.pl/index.php?option=com_content&task=view&id=89&Itemid=45
    http://www.auto-swiat.pl/1-odpalanie-na-kable-czyli-rozruch-na-pozyczke
    https://www.elektroda.pl/rtvforum/topic1267516.html
    http://opel24.com/moto24/440-jak-odpalic-na-kable.html
    http://www.audi80.pl/19tdi-1z-odpalanie-na-kable-vt22064.htm
    a to i tak pierwszych kilka linków.
    Raczej do odpalenia (jako dawcy) nie używa się aut marnej jakości!

    Ważniejsze są okoliczności zdarzenia. Jeśli pod przysłowiowym marketem kobieta niewyłączyła świateł i teraz nie może odpalić - nie ma praktycznie żadnego ryzyka w ratowaniu takiego pojazdu.
    Jeśli jednak na poboczu trasy stoi pojazd który w czasie pracy "padł" z braku prądu (podobno, bo nie wiemy przecież) - od takiego to z daleka z kablami. Najpierw lepiej zbadać sytuację, ale jak miarodajnie w "plenerze"? Chyba najlepiej wówczas linkę i do warsztatu.

    Mnie zdarzało odpalać 1,9 SDI w zimie, o którym jednak wiedziałem, że to tylko akumulator "zszedł" do zera; a odpalałem z Polo 1,3 benzyna. Czyli nie jest to takie krytyczne, ale jeśli żal nam naszego pojazdu, boimy się o jego "całość" lub nie ufamy jakości - porada Kolegi Tzok jest jedyna.
  • Moderator Samochody
    W tych radach powtarza się dość konkretna bzdura, że niby podłączając kabel minusowy na masę drugiego samochodu zamiast bezpośrednio do zacisków jego akumulatora nie ładujemy wtedy jego akumulatora...

    Cytat:
    A dalej możemy postąpić dwojako: albo podłączyć ów kabel do minusowego bieguna akumulatora biorcy i tym samym doładować osłabiony akumulator własnym kosztem, albo do masy samochodu i jedynie umożliwić mu jedynie odpalić.

    Cytat:
    Minus dobrego, zdrowego akumulatora podłączasz gdziekolwiek na masę ratowanego samochodu (jakaś śruba, blok silnika, cokolwiek) a nie tak jak to robią sąsiedzi pod blokiem na minusową klemę martwego akumulatora! Dlaczego? Dlatego, że Twoim celem jest ODPALIĆ ten drugi samochód a nie naładować mu akumulator - po co więc tracić część prądu rozruchowego na dzielenie go pomiędzy alternator umarlaka a jego pusty akumulator?

    Minus akumulatora ma bezpośrednie połączenie z karoserią samochodu i z punktu widzenia ładowania akumulatora (jakkolwiek jego podładowanie przed próbą uruchomienia silnika jest jak najbardziej wskazane) nie ma żadnej różnicy między jednym, a drugim podłączeniem.

    Natomiast przy grubych kablach utrzymywanie silnika dawcy na wysokich obrotach w momencie uruchomienia rozrusznika w samochodzie biorcy kończy się właśnie tak jak u autora tematu - uszkodzeniem regulatora napięcia lub diod w alternatorze samochodu-dawcy.
  • Poziom 37  
    To fakt! Jakżesz - nie ładujemy? :D Jest to nagłe, spore obciążenie dla alternatora (nawet w tych tematach zwracano uwagę na "inną" pracę silnika dawcy), jednak dla dobrej jakości reglera i alternatora nie powinno to byc zmartwieniem.
    Natomiast nie wiem jak się zapatrywać na "pożyczki" prądu przy nowoczesnych pojazdach z modułami elektronicznymi: szyna CAN itd. Czy ewentualne przepięcia nie wykończą elementu już nie za 50 zł jak regler do VW...
  • Poziom 39  
    Ciekawe dlaczego CLIO 2 z silnikiem dCi zaliczono do aut marnych? Wprawdzie nie wiemy jakie auto było wspomagane. Generalnie na oko widać indolencję w działaniu. A uszkodzeniu uległ pewno mostek prostowniczy a nie regulator napięcia. Regulator mógł ulec uszkodzeniu w sytuacji kiedy szczotki na granicy zużycia. Osoba pytająca dyplomatycznie przemilcza sposób udzielania pomocy a pewno na szybko wprowadzono silnik na maksymalne obroty i to przez dłuższy czas. Parafrazując nauka kosztuje.
    A lamka kontrolna nie pali się lecz świeci.
  • Poziom 9  
    Odpalałem Octavie 1.6 benzyna. I tak jak tamten samochód próbował odpalać to trochę przygazowałem swoje auto. Widzę jednak, że chyba bez pojechania do elektryka się nie obejdzie. Jedna osoba pisze regulator napięcia druga, że mostek. Nie ma 100% pewności a nie chce niepotrzebnie kupować wielu elementów.
  • Poziom 37  
    Widzę, że doceniono moją uszczypliwość i jako że zostałem wywołany:

    mczapski napisał:
    Ciekawe dlaczego CLIO 2 z silnikiem dCi zaliczono do aut marnych? .


    Odpowiadam - a priori, bo to Renault :bye: