Mam w samochodzie Pythona z roku 95. Centralka jest zintegrowana z syreną. Przeglądałem sieć w poszukiwaniu informacji na temat tego alarmu, ale w większości wypadków patrząc na zdjęcia wygląd pilota się nie zgadza (mam 2 oryg piloty), jak i centralki(większość osób miała systemy centralka syrena oddzielnie, nieliczne zintegrowane też wyglądały inaczej). Początkowo alarm nie działał, a dokładniej nie reagował na pilota. Po otwarciu drzwi dioda świeciła światłem ciągłym, po zamknięciu gasła. Teraz naszło mnie na zmianę baterii w pilocie, jednak też nie działał. Zgodnie z zaleceniami od innych pytonów dokonałem regulacji trymerkiem i zagadał. W zasadzie to normalnie działa, ale jego zachowanie nie pokrywa się z instrukcjami od pytonów które znalazłem w necie. Nie miga po otwarciu maski, ani bagażnika, nie da się go uzbroić po cichu. Nie działają czujniki ruchu, choć są zamontowane. No i przede wszystkim po uzbrojeniu, syrenka wydaje z siebie rytmiczne pikanie mniej więcej co 5 sekund, o czym nie ma mowy w instrukcjach z sieci. Dodatkowo po 2 dniach postoju, akumulator padnięty. Wcześniej używałem auta nie uzbrajając alarmu przez około rok. Trzy razy zdarzyło się, że alarm sam się uzbroił, lecz nie wyładował akumulatora. Nie zwróciłem wtedy uwagi czy pika, bo nie wiedziałem że w ogóle jest uzbrojony, zwykle dowiadywałem się po otwarciu drzwi gdy zaczynało się wycie
. Czy to pikanie da się wyłączyć? Czy wyładowanie akumulatora może być spowodowane tym, że alarm jest w trybie awaryjnym? Da się go w ogóle odratować i używać bardziej jako bajer niż zabezpieczenie, chciałbym go zmusić do współpracy z centralnym zamkiem(auto nie ma w tej chwili CZ).
