Jest to instalacja w bloku z końca lat 70ch. W pokoju są 3 gniazdka. Dwa "fabryczne" i jedno dorabiane przez poprzednich włąścicieli. Z tym właśnie jest teraz problem choć funkcjonowało przez ostatnie blisko 3 lata. Nagle nie działają podłaczone do niego odbiorniki prądu. Przeżyliśmy nawet chwile grozy sądząc, że laptop się popsuł, a tu po prostu nie była ładowana bateria. Myślałam, że może którys przewód sie wysunął czy inna banalna przyczyna. Jednak zdemontowanie i zamontowanie na nowo gniazdka czy też podmiana go na inne nic nie dały. Co dziwne po przyłożeniu neonówki oba kable świecą. Jeden wyraźnie mocniej niź ten drugi. Zakładam, że to własnie jest faza (oba są w czerwonych izolacjach). Jest to instalacja bez uziemnienia. Zrobiłam mostek zakładając nowe gniazdo z bolcem, ale oczywiście nie zmieniło to sytuacji. Przeraża myśl, że trzeba będzie kuć ścianę do puszki, bo pokój jest świeżo po remoncie. Będę wdzięczna za każdą wskazówkę. Ironii dodaje fakt, że mąż skończył technikum elektro-mechaniczne, a nie ma o prądzie (o mechanice z resztą rówież) najmniejszego pojęcia ...