Witam pojawił się znów problem z kręceniem rozrusznika, a mianowicie wczoraj rano kilka razy mi za kręcił i zamilkł, przed tym jak przestał kręcić wcisnąłem zapalniczkę( ale to raczej zbieg okoliczności).
Objawy są takie:
- kontrolki w momencie rozruchu nie przygasają
- słychać jakieś pojedyncze cyknięcie w momencie włączania i wyłączania zapłonu ale to bardziej gdzieś w kabinie niż pod maską.
Dodam, że w rozruszniku jakieś dwa tygodnie temu zostały wymienione szczotki, bendix i elektromagnes.
Przewód który daje impuls też nie spadł z rozrusznika po podrapaniu sobie rąk o śruby i opaski udało mi się sprawdzić napięcie które w chwili rozruchu wynosi 12,4V, a przy samym włączonym zapłonie 0V.
To raczej wyklucza usterkę kostki stacyjki i przekaźnika.
Sprawdzałem masę miernik w chwili rozruch pokazywał 0,04V więc masa jest raczej OK.
Sprawdzone wszystkie bezpieczniki i te w kabinie i te pod maską.
Z zaciągu pali leciutko.
Proszę o jakieś sugestie co znów mogło się stać i co jeszcze sprawdzić, a może jechać prosto do elektryka na poprawkę?
Objawy są takie:
- kontrolki w momencie rozruchu nie przygasają
- słychać jakieś pojedyncze cyknięcie w momencie włączania i wyłączania zapłonu ale to bardziej gdzieś w kabinie niż pod maską.
Dodam, że w rozruszniku jakieś dwa tygodnie temu zostały wymienione szczotki, bendix i elektromagnes.
Przewód który daje impuls też nie spadł z rozrusznika po podrapaniu sobie rąk o śruby i opaski udało mi się sprawdzić napięcie które w chwili rozruchu wynosi 12,4V, a przy samym włączonym zapłonie 0V.
To raczej wyklucza usterkę kostki stacyjki i przekaźnika.
Sprawdzałem masę miernik w chwili rozruch pokazywał 0,04V więc masa jest raczej OK.
Sprawdzone wszystkie bezpieczniki i te w kabinie i te pod maską.
Z zaciągu pali leciutko.
Proszę o jakieś sugestie co znów mogło się stać i co jeszcze sprawdzić, a może jechać prosto do elektryka na poprawkę?