Jerzykowski napisał: Jest taki moment że tu i tam świeci się czerwone
To jest dla szwagrów.
Co do przejść.
Mama mnie uczyła że gdy przechodzę przez ulicę należy spojrzeć w prawo w lewo i znów w prawo, wtedy włazić na jezdnię, dziś nikt tego nie stosuje, bo kierowcy nauczyli pieszych niemyślenia.
Do szału mnie doprowadza kierowca który na upartego przepuszcza pieszego, jedzie on, za nim ja, a za nami echo samochodów, ale gość musi się zatrzymać bo... No właśnie, bo co? Jeśli jest sznurek to zatrzymuję się czasem i puszczam pieszego bo faktycznie może się czasem nie doczekać, ale robię to wcześniej a nie decyduję się na to 2 metry przed przejściem. Jeśli jadę a za mną nikt, to nie zatrzymuję, bo i po co?
Kolega nazywa to wymuszeniem na pieszym przejścia przez jezdnię, bo może stoi sobie przed przejściem i samochody ogląda?
Bezdyskusyjną sytuacją jest pieszy NA PRZEJŚCIU, wtedy zatrzymać się trzeba, ale nie rozglądanie się przez pieszych, wchodzenie na pałę na przejście patrząc w niebo rodzi niebezpieczne sytuacje.
Andrewstone napisał: lecz w następnym ułamku mając świeżo w pamięci wiadomości ze szkolenia na prawo jazdy, przestałem myśleć i kroczyłem dalej.
No, jak już będziesz miał prawko, zobaczymy czy taki mądry będziesz.
EltraATS napisał: Ojciec stanął przy pasach, czekał aż przejdzie
Jakby przejechał to by było dobrze, a że się zatrzymał ruszył a wtedy gość nogę na przejście postawił no to już załatwiony jest.