Jak widzicie rowerzystę, który wyraźnie zwalnia (albo wręcz zatrzymuje się), aby was przepuścić na przejściu (mam nadzieję, że są jeszcze tacy oprócz mnie?) to doceńcie to i przejdźcie, zamiast machać mu, aby jechał dalej.
On nie robi tego, bo chce wam zaimponować czy podnieść swoje ego, tylko dlatego, że kochany ustawodawca dał wam na tym przejściu pierwszeństwo.
Swoim zachowaniem irytujecie go potrójnie.
Raz, bo skoro już włożył energie, aby się zatrzymać i zaraz ponownie ruszyć, to przynajmniej na tym skorzystajcie
Dwa - marnujecie wasz wspólny czas robiąc jakieś licytacje kto ma pierwszy przejść.
A trzy - zmuszacie go do popełnienia wykroczenia, bo żaden uczestnik ruchu nie ma prawa do zrzeknięcia się swojego pierwszeństwa.
No, chyba że ustępujący pieszemu rowerzysta to taki gatunek na wymarciu, że aż nogi same miękną i dech zapiera.
On nie robi tego, bo chce wam zaimponować czy podnieść swoje ego, tylko dlatego, że kochany ustawodawca dał wam na tym przejściu pierwszeństwo.
Swoim zachowaniem irytujecie go potrójnie.
Raz, bo skoro już włożył energie, aby się zatrzymać i zaraz ponownie ruszyć, to przynajmniej na tym skorzystajcie
Dwa - marnujecie wasz wspólny czas robiąc jakieś licytacje kto ma pierwszy przejść.
A trzy - zmuszacie go do popełnienia wykroczenia, bo żaden uczestnik ruchu nie ma prawa do zrzeknięcia się swojego pierwszeństwa.
No, chyba że ustępujący pieszemu rowerzysta to taki gatunek na wymarciu, że aż nogi same miękną i dech zapiera.