12pawel napisał: janusz27 napisał: Tylko do doręczania listów jest jeden a do paczek drugi. Ten drugi ma do dyspozycji samochód, którym rozwozi paczki :]
Masz rację z paczkami. Ja jednak mówię o listach poleconych które musi nosić "zwykły" listonosz. Ja rozumiem że jak dostanie 10 listów 20x20x10cm to ciężko mu się z tym zabrać ale czy jeśli zamawiamy jakąś usługę na poczcie to wymagamy by była wykonana w 100%. Co jeśli lekarze leczyli by tak jak listonosze noszą listy.
Prawda jest taka, że to sama poczta jest chora. Listonosze radzą sobie jak mogą by pogodzić obowiązek doręczania przesyłek z realiami.
Zajrzycie kiedyś do torby (sorry, u mnie mają wózki na kołach) listonosza. Spróbujcie ją podnieść czy pociągnąć.
Poczta ciągle zwiększa rejony listonoszom (zwalniając jednych i dając ich rejony drugim). Każe nosić różne reklamówki (za które firma ma płacone) itd.
W rezultacie w torbie listonosza zaczyna po prostu brakować miejsca na paczki i listy. Do nas dostarcza jeden list. Ale w torbie ma ich tysiąc, a na poczcie zostawia drugi. I jak się nie postara to albo zwolnią jego i dadzą te listy jego kolegom, albo zwolnią jego kolegę i jemu dadzą te tysiące, bo akurat rejony sąsiadują.
Poczta jako instytucja jest chora i skostniała. Wiecie, że panie z okienka MUSZĄ sprzedać określoną ilość tych dziadostw (długopisy, breloczki i inne g...) wystawionych w okienku, co tydzień i co miesiąc? Jak nie mają "obrotu" tym g... to poczta im wchodzi na pensje.
Na poczcie można wypłacić pieniądze na kartę płatniczą, ale nie można za usługę tę samą kartą zapłacić.
Ta patologia się skończy dopiero jak poczta padnie.
Rada jest dla klienta jedna.
Zaprzyjaźnijcie się z listonoszem.

Jak zacznie was kojarzyć jako przyjazne adresy, to dla was zabierze listy, a dla mniej przyjaznych weźmie awiza.
Inaczej nie wygracie.
A skrzynki z nalepkami raczej się nie sprawdzą. Ideą listu poleconego jest potwierdzenie jego doręczenia. Naprawdę myślicie, że jakiś urząd zrezygnuje z potwierdzenia?