Witam i proszę o pomoc, gdyż przeglądałem sporo tematów o swoim wzmacniaczu, lecz nie znalazłem rozwiązania podobnej sytuacji.
Zakupiłem diore ws-432 z która mam problem, mianowicie jest to trzeszczenie prawego kanału. Z początku miałem wrażenie, że to wina potencjometru balansu, więc przeczyściłem go odpowiednim spray'em (zresztą jak pozostałe potencjometry) ale problem nie ustąpił. Dokładniej opisując problem, trzeszczenie nasila się wraz ze zwiększaniem poziomu głośności, a maleje przy skręcaniu volume aż do zupełnego ustąpienia (w zerowym położeniu potencjometru głośności). Kanał gra, jest muzyka, lecz towarzyszy jej to nieprzyjemne trzeszczenie. Drugi kanał jest w porządku i nie ma na nim żadnych niepożądanych dźwięków. Efekt jest taki, że chcąc posłuchać w ogóle czegoś ze wzmacniacza, muszę na tyle odkręcić balans w stronę lewego kanału, aby trzeszczenie prawego przestało tak bardzo przeszkadzać.
Teraz moje pytanie, gdzie może leżeć problem? Spotkałem się gdzieś z opinią, że podobne "efekty" dawał zimny lut, jeśli tak to gdzie go szukać?
Dodam, że do wzmacniacza miałem podpięte byle jakie głośniki od kina domowego (na jednym kanale 8Ω niskotonowy, na drugim szeregowo dwa 4Ω) gdyż nie miałem pod ręką nic innego, a chciałem szybko sprawdzić stan wzmacniacza bo później od razu wyjeżdżałem. Myślę jednak, że to bez znaczenia skoro na obu kanałach było po 8Ω, a po zamianie podpiętych głośników, trzeszczenie ciągle występowało na prawym kanale.
Zakupiłem diore ws-432 z która mam problem, mianowicie jest to trzeszczenie prawego kanału. Z początku miałem wrażenie, że to wina potencjometru balansu, więc przeczyściłem go odpowiednim spray'em (zresztą jak pozostałe potencjometry) ale problem nie ustąpił. Dokładniej opisując problem, trzeszczenie nasila się wraz ze zwiększaniem poziomu głośności, a maleje przy skręcaniu volume aż do zupełnego ustąpienia (w zerowym położeniu potencjometru głośności). Kanał gra, jest muzyka, lecz towarzyszy jej to nieprzyjemne trzeszczenie. Drugi kanał jest w porządku i nie ma na nim żadnych niepożądanych dźwięków. Efekt jest taki, że chcąc posłuchać w ogóle czegoś ze wzmacniacza, muszę na tyle odkręcić balans w stronę lewego kanału, aby trzeszczenie prawego przestało tak bardzo przeszkadzać.
Teraz moje pytanie, gdzie może leżeć problem? Spotkałem się gdzieś z opinią, że podobne "efekty" dawał zimny lut, jeśli tak to gdzie go szukać?
Dodam, że do wzmacniacza miałem podpięte byle jakie głośniki od kina domowego (na jednym kanale 8Ω niskotonowy, na drugim szeregowo dwa 4Ω) gdyż nie miałem pod ręką nic innego, a chciałem szybko sprawdzić stan wzmacniacza bo później od razu wyjeżdżałem. Myślę jednak, że to bez znaczenia skoro na obu kanałach było po 8Ω, a po zamianie podpiętych głośników, trzeszczenie ciągle występowało na prawym kanale.