No właśnie problem jak w temacie.
Komp: Płyta Abit - KG7, Athlon 1700+, 256RAM, Dysk 40GB
Zaczęło się od tego że siedząc sobie przy kompie i nie robiąc nic szczególnego (rozmowa na gg + antyvirus + drobne programiki odpalone) coś pyknęło mi w UPSie (tak jakby jakiś spadek napięcia czy cos ale nie znam się) i windows zaczął się momentalnie mulić i zawiesił się.
Zresetowałem kompa ale przy ponownym uruchamianiu (podczas wyświetlania że XP się łąduje - przelatujący niebieski pasek
) resetował się spowrotem - i tak wkółko.
Poodłączałem wszystkie niepotrzebne rzeczy takie jak karta dżwiękowa, dysk z kontrolerem SCSI CD/ROM i zostawiłem sam dysk główny - to samo.
Dysk jest podzielony na dwie partycje 8 i 30 GB na 8semce mam system więc sformatowałem go i zainstalowałem bez problemowo Windowsa XP od nowa. Wszystko łądnie pięknie.
Po zainstalowaniu wyłączyłem komputer i musiałem wyjść, po powrocie popodłączałem wszystkie inne rzeczy czyli to co odłączyłem wcześniej. I gdy włączam kompa ruszają lekko wiatraki ale zatrzymują się i nic się nie dzieje.
Próbowałem jeszcze raz zostawić tylko sam dysk, podłączałem kompa bez UPSa ale zawsze to samo.
Co to może być? Czy poprostu coś mi się zrąbało w zasilaczu? Co dokładnie się mogło stać? Czy jedynym wyjściem jest kupno nowego?
Proszę o jaknajszybszą odpowiedź i przepraszam jak gdzieś już był podobny temat ale nie korzystam ze swojego kompa teraz więc nie miałem dużo czasu na analizowanie wielu postów. Z góry dziękuję za odpowiedzi!!!
Komp: Płyta Abit - KG7, Athlon 1700+, 256RAM, Dysk 40GB
Zaczęło się od tego że siedząc sobie przy kompie i nie robiąc nic szczególnego (rozmowa na gg + antyvirus + drobne programiki odpalone) coś pyknęło mi w UPSie (tak jakby jakiś spadek napięcia czy cos ale nie znam się) i windows zaczął się momentalnie mulić i zawiesił się.
Zresetowałem kompa ale przy ponownym uruchamianiu (podczas wyświetlania że XP się łąduje - przelatujący niebieski pasek
Poodłączałem wszystkie niepotrzebne rzeczy takie jak karta dżwiękowa, dysk z kontrolerem SCSI CD/ROM i zostawiłem sam dysk główny - to samo.
Dysk jest podzielony na dwie partycje 8 i 30 GB na 8semce mam system więc sformatowałem go i zainstalowałem bez problemowo Windowsa XP od nowa. Wszystko łądnie pięknie.
Po zainstalowaniu wyłączyłem komputer i musiałem wyjść, po powrocie popodłączałem wszystkie inne rzeczy czyli to co odłączyłem wcześniej. I gdy włączam kompa ruszają lekko wiatraki ale zatrzymują się i nic się nie dzieje.
Próbowałem jeszcze raz zostawić tylko sam dysk, podłączałem kompa bez UPSa ale zawsze to samo.
Co to może być? Czy poprostu coś mi się zrąbało w zasilaczu? Co dokładnie się mogło stać? Czy jedynym wyjściem jest kupno nowego?
Proszę o jaknajszybszą odpowiedź i przepraszam jak gdzieś już był podobny temat ale nie korzystam ze swojego kompa teraz więc nie miałem dużo czasu na analizowanie wielu postów. Z góry dziękuję za odpowiedzi!!!