Witam. Nie dalej jak 2 godziny temu miałem w domu spadek napięcia - zegarki się wyzerowały, TV wyłączyło, no i najważniejsze - komputer się zresetował (nie wyłączył); niestety, nie chciał już wstać.
Objawy tego są takie - zamiast przystąpić do POSTa, biedak czymś dość regularnie tyka. Nie jestem w stanie powiedzieć czym, bo szybciutko wyjąłem dysk i pobiegłem sprawdzić, czy działa (nb. działa i dane są, przynajmniej te istotne, w całości.) Teraz pytanie: czy mam już dzwonić do elektrowni (czy kto tam odpowiada za transformator) i próbować wyciągnąć odszkodowanie jakieś, czy to, powiedzmy, stan przejściowy?
Sprzęt to Athlon XP 1800+, Gigabyte jakiś (nie pamiętam dokładnie, stary ale jary), GF2MX400, zasilacz Codegen 250W (było 300W, ale jakieś dwa tygodnie temu z powodu samospalenia po przywróceniu prądu przez elektrownię został wymieniony.)
Objawy tego są takie - zamiast przystąpić do POSTa, biedak czymś dość regularnie tyka. Nie jestem w stanie powiedzieć czym, bo szybciutko wyjąłem dysk i pobiegłem sprawdzić, czy działa (nb. działa i dane są, przynajmniej te istotne, w całości.) Teraz pytanie: czy mam już dzwonić do elektrowni (czy kto tam odpowiada za transformator) i próbować wyciągnąć odszkodowanie jakieś, czy to, powiedzmy, stan przejściowy?
Sprzęt to Athlon XP 1800+, Gigabyte jakiś (nie pamiętam dokładnie, stary ale jary), GF2MX400, zasilacz Codegen 250W (było 300W, ale jakieś dwa tygodnie temu z powodu samospalenia po przywróceniu prądu przez elektrownię został wymieniony.)