Witam,
Wykonując samochodowy zasilacz/"ładowarkę" USB dla urządzeń przenośnych natknąłem się na mały problem - w jaki sposób kontrolować podłączenie urządzenia do ładowarki (blok zaznaczony ?? powinien zawierać diodę LED włączającą się po wykryciu obciążenia wyjścia zasilacza, załóżmy przy 100mA gdyż urządzenia pobierają zazwyczaj więcej prądu, natomiast wyłączoną przy obciążeniu poniżej 100mA).
Schemat (właściwie to idea) opiera się na najprostszym regulatorze +5V (w zależności od dostępnego podzespołu będzie to 1.5A lub 2.2A max prąd wyjściowy).
Wiem że na wyjściu szeregowo do odbiornika/urządzenia ładowanego należy wpiąć rezystor próbkujący prąd (a może diodę) na którym otrzymamy spadek napięcia ale ten można zrekompensować diodą/diodami (0,6V na diodę) wpiętą do GND regulatora (na wyjściu zasilacza ma być zachowany standard napięciowy USB tzn, U=4,75-5,52 [V]. Nie mam zbyt wiele miejsca (zarezerwowane na radiator) więc jeśli to możliwie to najprostsze rozwiązania mile widziane (pewnie jakiś tranzystor zaczynający przewodzić przy prądzie załóżmy 100mA płynącym przez rezystor próbkujący Rp, może wersja bez rezystora próbkującego Rp). Dodam że będą podłączane różne urządzenia (tablet, telefon, etc) więc wpięcie szeregowo z obciążeniem diody LED nie wchodzi w grę ze względu na dynamiczną rezystancję obciążenia.
Prosiłbym o jakieś sensowne przemyślenia oraz schematy. Nie jestem doświadczonym elektronikiem, umiejącym analizować układy elektroniczne więc w miarę możliwości prosiłbym o wyjaśnienie propozycji.
Zależy mi na tym ponieważ podczas jazdy samochodem świecąca dioda LED może rozpraszać. Jeśli nie korzystamy z żadnego urządzenia wpiętego w port ładowarki wówczas mamy problem z głowy, natomiast jeśli coś jest wpięte może służyć jako wskaźnik dla użytkownika że port jest aktywny i urządzenie pobiera prąd z portu USB.
"Po co??", "Dlaczego ??", "Nie lepiej ??" - uprzedzam pytanie - to kaprys żony.
Proszę o pomoc.
Dodano po 5 [godziny] 11 [minuty]:
Co sądzicie o takim oto rozwiązaniu:
Spadek napięcia na diodach D1..D3 (1N5400) stanowi polaryzację diody LED (3x1[V] =3[V] w przypadku zamknięcia obwodu wyjściowego zasilacza/ładowarki obciążeniem (tj. telefon, tablet, etc). Przy braku obciążenia obwód jest otwarty przez co nie płynie prąd przez diody D1-D3 oraz LED. Diody D4-D6 stanowią kompensację spadku napięcia na diodach D1-D3.
Jednak pojawia się zasadnicze pytanie: Jaki wpływ na stabilizację napięcia wyjściowego będzie miała owa modyfikacja. Czy napięcie będzie zgodne ze standardem napięciowym USB (4.75-5.25 [V]). Z informacji znalezionych online wiem że im bardziej GND stabilizatora jest powyżej 0V tym bardziej napięcie wyjściowe jest niestabilne. A może ktoś ma jakieś rozwiązanie z tranzystorem???
Proszę o pomoc.
Pod linkiem poniżej znajduję się noty katalogowe diody 1N5400:
http://www.fairchildsemi.com/ds/1N/1N5408.pdf
Wykonując samochodowy zasilacz/"ładowarkę" USB dla urządzeń przenośnych natknąłem się na mały problem - w jaki sposób kontrolować podłączenie urządzenia do ładowarki (blok zaznaczony ?? powinien zawierać diodę LED włączającą się po wykryciu obciążenia wyjścia zasilacza, załóżmy przy 100mA gdyż urządzenia pobierają zazwyczaj więcej prądu, natomiast wyłączoną przy obciążeniu poniżej 100mA).
Schemat (właściwie to idea) opiera się na najprostszym regulatorze +5V (w zależności od dostępnego podzespołu będzie to 1.5A lub 2.2A max prąd wyjściowy).
Wiem że na wyjściu szeregowo do odbiornika/urządzenia ładowanego należy wpiąć rezystor próbkujący prąd (a może diodę) na którym otrzymamy spadek napięcia ale ten można zrekompensować diodą/diodami (0,6V na diodę) wpiętą do GND regulatora (na wyjściu zasilacza ma być zachowany standard napięciowy USB tzn, U=4,75-5,52 [V]. Nie mam zbyt wiele miejsca (zarezerwowane na radiator) więc jeśli to możliwie to najprostsze rozwiązania mile widziane (pewnie jakiś tranzystor zaczynający przewodzić przy prądzie załóżmy 100mA płynącym przez rezystor próbkujący Rp, może wersja bez rezystora próbkującego Rp). Dodam że będą podłączane różne urządzenia (tablet, telefon, etc) więc wpięcie szeregowo z obciążeniem diody LED nie wchodzi w grę ze względu na dynamiczną rezystancję obciążenia.
Prosiłbym o jakieś sensowne przemyślenia oraz schematy. Nie jestem doświadczonym elektronikiem, umiejącym analizować układy elektroniczne więc w miarę możliwości prosiłbym o wyjaśnienie propozycji.
Zależy mi na tym ponieważ podczas jazdy samochodem świecąca dioda LED może rozpraszać. Jeśli nie korzystamy z żadnego urządzenia wpiętego w port ładowarki wówczas mamy problem z głowy, natomiast jeśli coś jest wpięte może służyć jako wskaźnik dla użytkownika że port jest aktywny i urządzenie pobiera prąd z portu USB.
"Po co??", "Dlaczego ??", "Nie lepiej ??" - uprzedzam pytanie - to kaprys żony.
Proszę o pomoc.
Dodano po 5 [godziny] 11 [minuty]:
Co sądzicie o takim oto rozwiązaniu:
Spadek napięcia na diodach D1..D3 (1N5400) stanowi polaryzację diody LED (3x1[V] =3[V] w przypadku zamknięcia obwodu wyjściowego zasilacza/ładowarki obciążeniem (tj. telefon, tablet, etc). Przy braku obciążenia obwód jest otwarty przez co nie płynie prąd przez diody D1-D3 oraz LED. Diody D4-D6 stanowią kompensację spadku napięcia na diodach D1-D3.
Jednak pojawia się zasadnicze pytanie: Jaki wpływ na stabilizację napięcia wyjściowego będzie miała owa modyfikacja. Czy napięcie będzie zgodne ze standardem napięciowym USB (4.75-5.25 [V]). Z informacji znalezionych online wiem że im bardziej GND stabilizatora jest powyżej 0V tym bardziej napięcie wyjściowe jest niestabilne. A może ktoś ma jakieś rozwiązanie z tranzystorem???
Proszę o pomoc.
Pod linkiem poniżej znajduję się noty katalogowe diody 1N5400:
http://www.fairchildsemi.com/ds/1N/1N5408.pdf