Kupiłem używany dysk Seagate Momentus, ponoć sprawny. Miał działać w Dell D610 ale BIOS go nie widzi, inne dyski do tego lapka podpięte BIOS widzi.
Włożyłem dysk do kieszeni zewnętrznej i podpiąłem go do Lenovo z Win 7 64. W momencie podłączenie słychać charakterystyczny dźwięk podłączanego urządzenia, w menadżerze urządzeń pojawia się w kontrolerach uniwersalnej magistrali szeregowej "Urządzenie pamięci masowej USB" (z żółtym wykrzyknikiem, bo "Nie można uruchomić tego urządzenia. Kod 10) ale ani w Moim Komputerze, ani w zarządzaniu dyskami nie jest on widoczny.
Po podłączeniu słychać ciche ale wyraźne brzęczenie (jak transformator), miarowe cykanie (jak szybko chodzący zegarek) i po kilkudziesięciu sekundach zalega cisza.
Można coś z tym dyskiem zrobić jeszcze by go sprawdzić? Dotarł do mnie w kopercie bąbelkowej jako paczka pocztowa priorytetowa, nie w sztywnym kartoniku, mógł się w transporcie uszkodzić?
Włożyłem dysk do kieszeni zewnętrznej i podpiąłem go do Lenovo z Win 7 64. W momencie podłączenie słychać charakterystyczny dźwięk podłączanego urządzenia, w menadżerze urządzeń pojawia się w kontrolerach uniwersalnej magistrali szeregowej "Urządzenie pamięci masowej USB" (z żółtym wykrzyknikiem, bo "Nie można uruchomić tego urządzenia. Kod 10) ale ani w Moim Komputerze, ani w zarządzaniu dyskami nie jest on widoczny.
Po podłączeniu słychać ciche ale wyraźne brzęczenie (jak transformator), miarowe cykanie (jak szybko chodzący zegarek) i po kilkudziesięciu sekundach zalega cisza.
Można coś z tym dyskiem zrobić jeszcze by go sprawdzić? Dotarł do mnie w kopercie bąbelkowej jako paczka pocztowa priorytetowa, nie w sztywnym kartoniku, mógł się w transporcie uszkodzić?