Witam fachowców.
Na wstępie konfiguracja: płyta MSI Z87-G43, procesor i5-4430 3,0 GHz, RAM Kingston Hyper 2x4 GB Dual Chanel, Kingston SSD V300 SATA 2,5" 120 GB, Seagate ST1000MD03 1 TB SATA III, zasilacz Be Quiet! Straight Power E9-CM-480 W, mysz bezprzeowodwa - to wszystko "prosto z fabryki", do tego kilkuletnia klawiatura i takaż nagrywarka DVD.
A problem jest taki: po kilkugodzinnych bojach z instalacją Win XP niespodziewanie dał się zainstalować na dysku SSD, potem poszło prosto, instalacja chipsetu z płyty, sterowników audio, Windows sie uruchamiał, wziął sobie ponad dwadzieścia aktualizacji z Windows Update, z jakiejś gazety IE 8 i niespodziewanie klops. Przymierzałem się do zainstalowania Win 7 64 bitowego na wolnej części SSD (ok. 70 GB), a tu następująca przykrość. Przy próbie uruchomienia systemu, zaraz po pojawieniu sie ekranu powitalnego, znika on, przez ułamek sekundy widać niebieski "ekran śmierci" z komunikatem i trzeba wyłączać. Jeżeli startuję z napędu z włożoną płytą instalacyjną Win Xp (myślę, może przeinstalować), instalator zaczyna normalnie działać przez ok. 2 minuty, instaluje wszystko co mu tam trzeba, w pewnej chwili ekran gaśnie, kilka sekund miga kursor w lewym górnym rogu i pokazuje się identyczny niebieski ekran jak poprzednio (komunikat chyba taki sam), znów trzeba wyłączać. No i tak w kółko. W biosie za dużo nie mieszałem, bo się na tym nie znam, jedynie to, co tam intuicyjnie wypadało. Nie znam zresztą nikogo, kto by rozumiał wszystkie opcje. No i po prostu brak jakiegoś pomysłu. Proszę o pomoc w miarę prostym językiem. Pozdrawiam wszystkich chętnych.
JD.
Na wstępie konfiguracja: płyta MSI Z87-G43, procesor i5-4430 3,0 GHz, RAM Kingston Hyper 2x4 GB Dual Chanel, Kingston SSD V300 SATA 2,5" 120 GB, Seagate ST1000MD03 1 TB SATA III, zasilacz Be Quiet! Straight Power E9-CM-480 W, mysz bezprzeowodwa - to wszystko "prosto z fabryki", do tego kilkuletnia klawiatura i takaż nagrywarka DVD.
A problem jest taki: po kilkugodzinnych bojach z instalacją Win XP niespodziewanie dał się zainstalować na dysku SSD, potem poszło prosto, instalacja chipsetu z płyty, sterowników audio, Windows sie uruchamiał, wziął sobie ponad dwadzieścia aktualizacji z Windows Update, z jakiejś gazety IE 8 i niespodziewanie klops. Przymierzałem się do zainstalowania Win 7 64 bitowego na wolnej części SSD (ok. 70 GB), a tu następująca przykrość. Przy próbie uruchomienia systemu, zaraz po pojawieniu sie ekranu powitalnego, znika on, przez ułamek sekundy widać niebieski "ekran śmierci" z komunikatem i trzeba wyłączać. Jeżeli startuję z napędu z włożoną płytą instalacyjną Win Xp (myślę, może przeinstalować), instalator zaczyna normalnie działać przez ok. 2 minuty, instaluje wszystko co mu tam trzeba, w pewnej chwili ekran gaśnie, kilka sekund miga kursor w lewym górnym rogu i pokazuje się identyczny niebieski ekran jak poprzednio (komunikat chyba taki sam), znów trzeba wyłączać. No i tak w kółko. W biosie za dużo nie mieszałem, bo się na tym nie znam, jedynie to, co tam intuicyjnie wypadało. Nie znam zresztą nikogo, kto by rozumiał wszystkie opcje. No i po prostu brak jakiegoś pomysłu. Proszę o pomoc w miarę prostym językiem. Pozdrawiam wszystkich chętnych.
JD.