Witam.
Chciałbym się poradzić tu na forum kolegów, którzy mieli podobne problemy lub osób które wiedzą jak sobie z tym poradzić.
Zacznę od początku. W styczniu 2013 r. przedłużyłem umowę z orange (neostrada) na abonament do 10Mbit. Po kilku dniach od zawarcia umowy internet zwiększył się z 1Mbit który miałem poprzednio do 7,5Mbit. Wszystko chodziło dobrze i stabilnie bez jakichkolwiek rozłączeń. W czerwcu przed moją miejscowością zniknął 300 metrowy odcinek kabla telefonicznego, po zgłoszeniu takowej usterki TP w przeciągu 2 dni to naprawiło. Od tamtego momentu zrywało połączenie i prędkość nie przekroczyła 2Mbit. Zgłosiłem to na infolinię i poinformowano mnie że technik sie tym zajmie. Po kilku dniach zadzwonił do mnie technik z pytaniem jaka dokładnie mam ta prędkość. Opowiedziałem mu co i jak a on stwierdził że większej nie będzie u mnie na wsi, na to ja do niego mówię że przed kradzieżą kabla było ponad 6 bez problemu to zaczął się ze mną spierać że nie możliwe. Po kilku dniach przyjechał wpiął się swoim routerem i stwierdził że max u mnie i na wsi to 2Mbity. Stwierdziłem że faktycznie tak musi być choć odległość ode mnie do centrali wynosi około 3km. Dwa tygodnie temu sąsiad zmieniał umowę także z orangę na 10Mbit a miał 1 Mbit. Mówiłem mu że maź 2Mbit będzie miał bo już przerabiałem ten temat. Przychodzi do mnie po kilku dniach i mówi że mam w granicy 7Mbit. nie dowierzając poszedłem do niego i sprawdzając potwierdziło się to co mówił. więc teraz nie rozumiem. O co tu chodzi? Dorzucam dwie fotografie z parametrami mojego łącza z dwóch różnych routerów. Prosiłbym o analizę i podpowiedzi co można z tym działać.
Chciałbym się poradzić tu na forum kolegów, którzy mieli podobne problemy lub osób które wiedzą jak sobie z tym poradzić.
Zacznę od początku. W styczniu 2013 r. przedłużyłem umowę z orange (neostrada) na abonament do 10Mbit. Po kilku dniach od zawarcia umowy internet zwiększył się z 1Mbit który miałem poprzednio do 7,5Mbit. Wszystko chodziło dobrze i stabilnie bez jakichkolwiek rozłączeń. W czerwcu przed moją miejscowością zniknął 300 metrowy odcinek kabla telefonicznego, po zgłoszeniu takowej usterki TP w przeciągu 2 dni to naprawiło. Od tamtego momentu zrywało połączenie i prędkość nie przekroczyła 2Mbit. Zgłosiłem to na infolinię i poinformowano mnie że technik sie tym zajmie. Po kilku dniach zadzwonił do mnie technik z pytaniem jaka dokładnie mam ta prędkość. Opowiedziałem mu co i jak a on stwierdził że większej nie będzie u mnie na wsi, na to ja do niego mówię że przed kradzieżą kabla było ponad 6 bez problemu to zaczął się ze mną spierać że nie możliwe. Po kilku dniach przyjechał wpiął się swoim routerem i stwierdził że max u mnie i na wsi to 2Mbity. Stwierdziłem że faktycznie tak musi być choć odległość ode mnie do centrali wynosi około 3km. Dwa tygodnie temu sąsiad zmieniał umowę także z orangę na 10Mbit a miał 1 Mbit. Mówiłem mu że maź 2Mbit będzie miał bo już przerabiałem ten temat. Przychodzi do mnie po kilku dniach i mówi że mam w granicy 7Mbit. nie dowierzając poszedłem do niego i sprawdzając potwierdziło się to co mówił. więc teraz nie rozumiem. O co tu chodzi? Dorzucam dwie fotografie z parametrami mojego łącza z dwóch różnych routerów. Prosiłbym o analizę i podpowiedzi co można z tym działać.