siewcu napisał: Po pierwsze - obrona konieczna jest wtedy, gdy BRONISZ SIĘ np przed pobiciem, a nie bijesz człowieka tylko dlatego, że wyrywa się bo trzymasz go siłą.
Pozwolę sobie zatem zacytować moją wypowiedź z innego forum, gdzie dokadnie opisałem zdarzenie.
"Witam i proszę o przedstawienie Państwa oceny odnośnie realnych konsekwencji.
Niecałe dwa tygodnie temu paląc papierosa w oknie zobaczyłem pijanego gościa który szedł i kopał w samochody, z sąsiadem dokonaliśmy obywatelskiego zatrzymania i przekazaliśmy go policji składając jednocześnie zawiadomienia jako poszkodowani (wartość strat u mnie 900zł, sąsiad 700zł, kolejne 2 osoby nie wiem, ale raczej podobnie).
W dniu dzisiejszym zostałem wezwany na komisariat w tej sprawie, gdzie... zostałem przesłuchany w charakterze podejrzanego z art. 158 par.1, nie wiem czy śmiać się czy płakać nad prawem, gdzie bandyta ma więcej praw niż poszkodowany.
Osoba ta w chwili zatrzymania została przebadana na zawartość alkoholu (wynik 1.8 promila) dodatkowo została zanotowana uwaga, iż była bardzo agresywna.
Jestem osobą niekaraną, nigdy nie byłem w żaden sposób podejrzany (nie wiem jak fachowo się to określa).
Zatrzymania dokonałem praktycznie sam (pozostałe dwie osoby, biernie się przyglądały). Dodam, iż napastnik (z rozmowy z policją) jest im dobrze znany, ma prawie 2 metry wzrostu i wygląda (za przeproszeniem) jak osoba nie stroniąca od sterydów, ja jestem w porównaniu do niego osobą dość mikrej postury (jeżeli ma to znaczenie). Trenuję natomiast od kilku lat Taekwondo, oraz Sambo (nie byłem o to pytany na przesłuchaniu). W momencie dokonania zatrzymania byłem trzeźwy (nie byłem badany) generalnie wyglądało to tak, iż chciałem jechać od razu na komendę policji złożyć zeznania, policjanci spisali jednak tylko moje dane i powiedzieli żeby zgłosić się w dniu jutrzejszym (było to przed godziną 23).
Zeznania moje jak i osób postronnych są raczej spójne (dwóch sąsiadów, jedna osoba wyglądająca z okna) w momencie kiedy wyszedłem do tej osoby i krzyknąłem, aby się zatrzymał (mniej kulturalnie, ale sens ten sam) osobnik ten ruszył w moim kierunku mówiąc "Co k*** wp**** szukasz frajerze) i rzucił się na mnie z pięściami (zamachnął się nie zdążył mnie uderzyć) w tym momencie w obronie własnej powaliłem go na ziemię uderzeniem w tzw. punkt Myong Chi (okolice splotu słonecznego - tutaj pragnę nadmienić, iż gdybym chciał mu naprawdę zrobić krzywdę wybrałbym inne newralgiczne punkty jak głowę, dół podkolanowy czy krtań natomiast z uwagi na jego przewagę fizyczną wybrałem takie miejsce oraz wiedziałem, że jeżeli nie powalę go pierwszym ciosem to może się to dla mnie skończyć źle). Po tym uderzeniu przewrócił się on na trawnik i w momencie kiedy upadł założyłem mu chwyt obezwładniający i tak trzymałem do czasu przyjazdu policji i przekazania im sprawcy. Natomiast w skutek jego wyrywania się (o czym go uprzedziłem - nie szarp się bo połamiesz sobie rękę policja już jedzie) doszło do złamania jego prawego przedramienia, oprócz tego w wyniku uderzania w samochody połamał sobie kości śródręcza (rzekomo według niego to także obrażenia spowodowane przeze mnie).
To co powyżej napisałem jest praktycznie w 100% kopią moich zeznań jak i relacji pozostałych osób.
______
Teraz trochę informacji poza samą sprawą, prowadzę firmę która zajmuje się bezpieczeństwem teleinformatycznym i informatyką śledczą, jakikolwiek wyrok skazujący dla mnie to ogromne kłopoty (niekaralność jest praktycznie podstawą w tej branży) dodatkowo trenując sporty walki podpisywałem zobowiązanie, iż technik tych nigdy nie wykorzystam poza sportem (nie trenuję zawodowo - amatorsko dla własnego lepszego samopoczucia, utrzymania kondycji, hipotetycznego komfortu psychicznego w sytuacjach zagrożenia) jego złamanie wiąże się z wydaleniem z sekcji i praktycznie końcem kariery w Sambo (żadna sekcja z takim wilczym biletem mnie nie przyjmie). Czy na tym etapie (byłem dzisiaj przesłuchany jako podejrzany) mogę cokolwiek zrobić dla poprawy mojej sytuacji? Bardzo dziękuję z góry za wszystkie Państwa uwagi i komentarze."
Tu jeszcze rozwinę, udział sąsiada, był taki, że już w momencie kiedy napastnik leżał usiadł na nim pomagając mi go przytrzymać.
Dodano po 5 [minuty]: siewcu napisał: Po drugie - kto ma niby zapłacić za naprawę auta? Skarb państwa? Jak nie masz pieniędzy na naprawę to już jest Twój problem.
Dalej się nie rozumiemy, oczywiście że ja, ale dlaczego mam to robić
teraz? Może wolałbym poczekać aż dostanę od niego pieniądze według wyceny wartości strat?
siewcu napisał: Ty jako obywatel nie masz prawa zatrzymać kogokolwiek, jest to naruszenie nietykalności osobistej i normalnie za to odpowiadasz
Poczytaj sobie czym jest obywatelskie zatrzymanie.
siewcu napisał: Cierp ciało coś chciało, trzeba było zostawić działanie osobom, które takie rzeczy robić powinny
Mam nadzieję, że nigdy nie przytrafi Ci się taka sytuacją, że będą Cię bili, albo kogoś z Twoich bliskich i nikt nie zareaguje, bo przecież:
siewcu napisał: trzeba było zostawić działanie osobom, które takie rzeczy robić powinny.