Witam
Trafił do mnie popsuty wzmacniacz.Przy próbie podłączenia od razu wywlało bezpieczniki.Powodem był spalony tranzystor kluczujący w przetwornicy oraz 2 tranzystory końcówki mocy.Po ich wylutowaniu zwarcia już nie ma ale pali się dioda protect, dodam że końcówki są teraz na bank dobre.Zauważyłem że w pionowej płytce wlutowanej obok TL494CN był urwany kondensator więc wlutowałem nowy ale to nic nie dało.Wylutowałem tą płytkę i wzmacniacz ruszył napięcie na mostku +/- 80V.Problem polega na tym że za cholere nie mogę odczytać co pisze na tym scalaku który wlutowany jest w ta pionową płytkę i nie wiem co to jest za układ.Z góry dzięki za jakąkolwiek podpowiedź.
Dodano po 2 [godziny] 5 [minuty]:
Przepraszam dodałem 2 razy to samo oto zdjęcie tej pionowo wlutowanej płytki.
Trafił do mnie popsuty wzmacniacz.Przy próbie podłączenia od razu wywlało bezpieczniki.Powodem był spalony tranzystor kluczujący w przetwornicy oraz 2 tranzystory końcówki mocy.Po ich wylutowaniu zwarcia już nie ma ale pali się dioda protect, dodam że końcówki są teraz na bank dobre.Zauważyłem że w pionowej płytce wlutowanej obok TL494CN był urwany kondensator więc wlutowałem nowy ale to nic nie dało.Wylutowałem tą płytkę i wzmacniacz ruszył napięcie na mostku +/- 80V.Problem polega na tym że za cholere nie mogę odczytać co pisze na tym scalaku który wlutowany jest w ta pionową płytkę i nie wiem co to jest za układ.Z góry dzięki za jakąkolwiek podpowiedź.
Dodano po 2 [godziny] 5 [minuty]:
Przepraszam dodałem 2 razy to samo oto zdjęcie tej pionowo wlutowanej płytki.