Dzień dobry forumowiczom!
Na wstępie napiszę, że niestety nie znalazłem opisu podobnego przypadku, więc zamieszczam go tutaj.
W skrócie: do nowego mieszkania, w którym posiadamy oddzielną 3-fazową instalację przeznaczoną pod płytę elektryczną/indukcyjną + piekarnik kupiliśmy płytę Bosch PIE611F17E (max. moc urządzenia 7,2kW, wg tabliczki znamionowej napięcie 220-240V). Płyta została podłączona przez firmę montującą meble, włącznie z uzyskaniem wpisu w karcie gwarancyjnej. Płyta została podłączona wg opisu z pola środkowego:
Po uruchomieniu płyty, wybraniu pola grzewczego i mocy 4 oraz ustawienia przystosowanego garnka z wodą, w chwili kiedy powinno rozpocząć się grzanie (ok. 2-3 sekundy po wybraniu siły mocy) nastąpił huk pod ceramiką płyty oraz zauważalny błysk. Przy okazji "wywaliło" bezpieczniki zarówno w mieszkaniu (klasa B16) jak i na klatce schodowej. Po wymontowaniu piekarnika okazało się, że niestety podczas montażu piekarnika musiało dojść do wypięcia się przewodu N.
Po ponownym podłączeniu przewodu w chwili włączania płyty od razu był huk i błysk, a także ponowne wyłączenie bezpieczników w mieszkaniu i na klatce.
Mimo, że nie jestem kompletnym laikiem, nie chciałem uwierzyć, że płyta próbowała się włączyć bez tzw. zera i się spaliła. Wezwaliśmy innego elektryka, co by mógł coś nam poradzić, wyjaśnić. Podczas pomiarów napięcia okazało się że napięcie 1-fazowe wynosi 243V -245V (także w zwykłych gniazdkach), a napięcie międzyfazowe (2 fazy) wynosi 422V.
Utwierdził nas w tym, ze płyta jest spalona, a także poradził zgłosić się do zakładu energetycznego, który powinien wykonać pomiary napięcia, bo wg niego jest za wysokie. Poradził tez wymianę bezpieczników od płyty na klasę C16.
W poniedziałek zgłaszamy się do zakładu energetycznego, jednak prosiłbym o próbę wyjaśnienia:
1. Czy płyta została prawidłowo podłączona (wg środkowego pola, czyli pod napięcie 400V)?
2. Czy płyta powinna próbować się uruchomić przy wypiętym (lub ledwo stykającym się) przewodem N? dowiedziałem się, że u kolegi pokazywał się po prostu błąd płyty.
3. Czy niepodpięty przewód neutralny mógł doprowadzić do spalenia płyty?
4. Czy wg Was rzeczywiście jest za wysokie napięcie i czy ono mogło spowodować spalenie płyty?
Próbowałem te odpowiedzi uzyskać od elektryka, ale niestety powiedział, że nie jest w stanie odpowiedzieć na te pytania, bo nie jest specjalista od płyt indukcyjnych.
Z góry przepraszam za długi post i dziękuję za wyjaśnienie wątpliwości.
Zapomniałem dopisać, że po wczorajszej wizycie elektryka i jego pomiarach, nadal na tym samym podłączeniu płyty, czyli po zamocowaniu przewodu N, przypadkowo włączyłem płytę, ale nie było żadnego "wybuchu". Gotowania nie chciałem już uruchamiać.
Na wstępie napiszę, że niestety nie znalazłem opisu podobnego przypadku, więc zamieszczam go tutaj.
W skrócie: do nowego mieszkania, w którym posiadamy oddzielną 3-fazową instalację przeznaczoną pod płytę elektryczną/indukcyjną + piekarnik kupiliśmy płytę Bosch PIE611F17E (max. moc urządzenia 7,2kW, wg tabliczki znamionowej napięcie 220-240V). Płyta została podłączona przez firmę montującą meble, włącznie z uzyskaniem wpisu w karcie gwarancyjnej. Płyta została podłączona wg opisu z pola środkowego:
Po uruchomieniu płyty, wybraniu pola grzewczego i mocy 4 oraz ustawienia przystosowanego garnka z wodą, w chwili kiedy powinno rozpocząć się grzanie (ok. 2-3 sekundy po wybraniu siły mocy) nastąpił huk pod ceramiką płyty oraz zauważalny błysk. Przy okazji "wywaliło" bezpieczniki zarówno w mieszkaniu (klasa B16) jak i na klatce schodowej. Po wymontowaniu piekarnika okazało się, że niestety podczas montażu piekarnika musiało dojść do wypięcia się przewodu N.
Po ponownym podłączeniu przewodu w chwili włączania płyty od razu był huk i błysk, a także ponowne wyłączenie bezpieczników w mieszkaniu i na klatce.
Mimo, że nie jestem kompletnym laikiem, nie chciałem uwierzyć, że płyta próbowała się włączyć bez tzw. zera i się spaliła. Wezwaliśmy innego elektryka, co by mógł coś nam poradzić, wyjaśnić. Podczas pomiarów napięcia okazało się że napięcie 1-fazowe wynosi 243V -245V (także w zwykłych gniazdkach), a napięcie międzyfazowe (2 fazy) wynosi 422V.
Utwierdził nas w tym, ze płyta jest spalona, a także poradził zgłosić się do zakładu energetycznego, który powinien wykonać pomiary napięcia, bo wg niego jest za wysokie. Poradził tez wymianę bezpieczników od płyty na klasę C16.
W poniedziałek zgłaszamy się do zakładu energetycznego, jednak prosiłbym o próbę wyjaśnienia:
1. Czy płyta została prawidłowo podłączona (wg środkowego pola, czyli pod napięcie 400V)?
2. Czy płyta powinna próbować się uruchomić przy wypiętym (lub ledwo stykającym się) przewodem N? dowiedziałem się, że u kolegi pokazywał się po prostu błąd płyty.
3. Czy niepodpięty przewód neutralny mógł doprowadzić do spalenia płyty?
4. Czy wg Was rzeczywiście jest za wysokie napięcie i czy ono mogło spowodować spalenie płyty?
Próbowałem te odpowiedzi uzyskać od elektryka, ale niestety powiedział, że nie jest w stanie odpowiedzieć na te pytania, bo nie jest specjalista od płyt indukcyjnych.
Z góry przepraszam za długi post i dziękuję za wyjaśnienie wątpliwości.
Zapomniałem dopisać, że po wczorajszej wizycie elektryka i jego pomiarach, nadal na tym samym podłączeniu płyty, czyli po zamocowaniu przewodu N, przypadkowo włączyłem płytę, ale nie było żadnego "wybuchu". Gotowania nie chciałem już uruchamiać.