Witajcie!
Dziś niestety żywota dokończyła lodówka w wynajmowanym mieszkaniu (wyciek freonu i takie tam, ale jako że był to szrot totalny - wiadomo, właściciele mieszkań lecą po taniości - nie było sensu go naprawiać). Dosyć przymusowo weszliśmy w posiadanie starej chłodziarko-zamrażarki Bosch (nr KGV2604). Jak się już później okazało, jest to jedna z lodówek typu no-frost z piękną dziurą z tyłu obudowy. Wężyka brak, dawny właściciel, w odpowiedzi na smsa (cwaniak nie odebrał już telefonu), odpisał jedynie, że wężyka nie było i chłodziarka działała bez zarzutu, nic się nie lało. Nie bardzo wierzę w takie zapewnienia, dlatego jako totalny laik chciałabym zapytać Was, w jaki sposób zamocować wężyk (jak go uszczelnić itp.). Pomijając już kwestie techniczne (nie bardzo jeszcze wiem jak, ale trzeba będzie jakoś dać radę sobie z włożeniem rurki skroplin pod parownik), warto się bawić? Czy takie amatorskie rozwiązanie załatwi sprawę?
Pozdrawiam!
Dziś niestety żywota dokończyła lodówka w wynajmowanym mieszkaniu (wyciek freonu i takie tam, ale jako że był to szrot totalny - wiadomo, właściciele mieszkań lecą po taniości - nie było sensu go naprawiać). Dosyć przymusowo weszliśmy w posiadanie starej chłodziarko-zamrażarki Bosch (nr KGV2604). Jak się już później okazało, jest to jedna z lodówek typu no-frost z piękną dziurą z tyłu obudowy. Wężyka brak, dawny właściciel, w odpowiedzi na smsa (cwaniak nie odebrał już telefonu), odpisał jedynie, że wężyka nie było i chłodziarka działała bez zarzutu, nic się nie lało. Nie bardzo wierzę w takie zapewnienia, dlatego jako totalny laik chciałabym zapytać Was, w jaki sposób zamocować wężyk (jak go uszczelnić itp.). Pomijając już kwestie techniczne (nie bardzo jeszcze wiem jak, ale trzeba będzie jakoś dać radę sobie z włożeniem rurki skroplin pod parownik), warto się bawić? Czy takie amatorskie rozwiązanie załatwi sprawę?
Pozdrawiam!