Jak ciąg kominowy jest dobry, a piecyk pomimo tego gaśnie, to wywala mu zabezpieczenie. Są dwa, jedno na przerywaczu ciągu (takie ustrojstwo między wymiennikiem ciepła a rurą do komina) a drugi na wyjściu ciepłej wody z nagrzewnicy. Oba działają szeregowo i jak przekroczona zostanie temperatura spalin lub wody z nagrzewnicy, wyłączają się, odcinając dopływ gazu do palnika i piecyk gaśnie. Jak wystygnie, jeden czy drugi (albo oba), bimetale załączają obwód i piecyk znów może działać, aż nie wywali mu znów zabezpieczenie.
Jeśli cug jest OK, a wywala zabezpieczenie, to zakładając, że nie kąpiesz się we wrzątku (zabezpieczenie na nagrzewnicy wywala gdy ciecz ma więcej, jak 65 stopni), to pewnie wywala zabezpieczenie na przerywaczu ciągu.
Masz zatem do sprawdzenia, dla czego tak się dzieje, że pomimo dobrego ciągu w kominie, spaliny idą bokiem do tego stopnia, aż wywala bimetal na przerywaczu ciągu.
Powodów może być wiele, a głowy - to za mało powietrza do spalania gazu. A jeśli jest spalanie niecałkowite i niezupełne - to w produktach spalin jest czad (tlenek węgla zamiast dwutlenku), a czad łączy się z hemoglobiną kilka razy sprawniej, niż dwutlenek węgla, czy tlen z powietrza. Wiele nie trzeba - a możesz pójść do aniołków albo diabełków sam się tego nie spodziewając nawet.
Sprawdź kolor płomieni na palniku - im więcej żółtego, tym mniej powietrza do spalania. Mają być niebieskie, stabilne,z wyraźnym podziałem na jądro płonienia i kitę.
Wyposaż się w porządny, certyfikowany czujnik tlenku węgla (czadu) i postaw go w łazience. I słuchaj, co będzie się z nim działo, gdy będziesz używać piecyka. Pewnie się rozkrzyczy.
Musisz sprawdzić, co się dzieje, że pomimo dobrego ciągu w kominie wywala zabezpieczenie piecyka, tj. spaliny idą bokiem przez przerywacz ciągu. Pierwsze, co się nasuwa - to za mało powietrza do spalania.