Chciałbym poprosić o poradę związaną z nagłośnieniem kościoła.
W moim kościele kilkanaście lat temu zainstalowano nagłośnienie, które działało tak, że często nie można było zrozumieć, co mówiący czyta.
Problemem były, echa, dudnienia, sprzężenia itd. itp.
Sam słucham muzyki na sprzęcie audiofilskim.
Postanowiłem poprosić proboszcza o to, aby pozwolił mi spędzić trochę czasu z tym nagłośnieniem. Jest tam wystarczający wzmacniacz, 18 kolumn w kościele o wymiarach 30 x 15 m (wys. ok. 5 m).
Pierwsze co zrobiłem, to ustawienie kolumn, nie na przeciwległe ściany, ale tak, by "patrzyły" na ławki z siedzącymi i by dźwięk się rozpraszał , a nie odbijał od ścian. Drugą rzeczą którą zrobiłem to eksperymenty z nagłośnieniem podłączonym przez wejście liniowe (CD +płyta) i ustawienia wzmacniacza.
Dźwięk poprzez aux jest znośny i da się sterować.
Problemem są najwidoczniej mikrofony (jakieś stare, no name manufaktura), które zbierają odbicia dźwięków i je powielają poprzez wzmacniacz. Przy działaniu mikrofonów, trzeba wycinać do zera wszystko co jest poniżej 300Hz i powyżej 3kHz. Trzeba też stłumić w odpowiedni sposób resztę, tak aby uzyskać balans pomiędzy siłą głosu, a barwą głosu. Tylko wtedy, przy odpowiednim ustawieniu czułości wejść mikrofonowych i wzmocnieniu mocy, można uzyskać dźwięk znośny. Wygląda też na to, że we wzmacniaczu nie działa bramka szumów.
W związku z powyższym, chciałbym poprosić o sugestie:
1) jakie ewentualnie niedrogie mikrofony kupić, tak aby "zbierały" tylko głos mówiącego, a nie odbicia i odległy szum? Wiem, że na rynku jest ich dużo, ale właśnie stąd problem, co wybrać? Może ktoś ma doświadczenie? Wolałbym uniknąć firm typu Rduch. Proboszcz mówił, że wie iż jest problem z nagłośnieniem, ale dwóch przedstawicieli, którzy zostali poproszeni niezależnie o poprawienie tego systemu, powiedziało, że mogą zrobić, ale wszystko od początku do końca, ze swoim sprzętem.
Moim zdaniem, nie jest to konieczne.
2)Jaką bramkę szumów byście polecili do wpięcia pomiędzy przedwzmacniacz i wzmacniacz?
W moim kościele kilkanaście lat temu zainstalowano nagłośnienie, które działało tak, że często nie można było zrozumieć, co mówiący czyta.
Problemem były, echa, dudnienia, sprzężenia itd. itp.
Sam słucham muzyki na sprzęcie audiofilskim.
Postanowiłem poprosić proboszcza o to, aby pozwolił mi spędzić trochę czasu z tym nagłośnieniem. Jest tam wystarczający wzmacniacz, 18 kolumn w kościele o wymiarach 30 x 15 m (wys. ok. 5 m).
Pierwsze co zrobiłem, to ustawienie kolumn, nie na przeciwległe ściany, ale tak, by "patrzyły" na ławki z siedzącymi i by dźwięk się rozpraszał , a nie odbijał od ścian. Drugą rzeczą którą zrobiłem to eksperymenty z nagłośnieniem podłączonym przez wejście liniowe (CD +płyta) i ustawienia wzmacniacza.
Dźwięk poprzez aux jest znośny i da się sterować.
Problemem są najwidoczniej mikrofony (jakieś stare, no name manufaktura), które zbierają odbicia dźwięków i je powielają poprzez wzmacniacz. Przy działaniu mikrofonów, trzeba wycinać do zera wszystko co jest poniżej 300Hz i powyżej 3kHz. Trzeba też stłumić w odpowiedni sposób resztę, tak aby uzyskać balans pomiędzy siłą głosu, a barwą głosu. Tylko wtedy, przy odpowiednim ustawieniu czułości wejść mikrofonowych i wzmocnieniu mocy, można uzyskać dźwięk znośny. Wygląda też na to, że we wzmacniaczu nie działa bramka szumów.
W związku z powyższym, chciałbym poprosić o sugestie:
1) jakie ewentualnie niedrogie mikrofony kupić, tak aby "zbierały" tylko głos mówiącego, a nie odbicia i odległy szum? Wiem, że na rynku jest ich dużo, ale właśnie stąd problem, co wybrać? Może ktoś ma doświadczenie? Wolałbym uniknąć firm typu Rduch. Proboszcz mówił, że wie iż jest problem z nagłośnieniem, ale dwóch przedstawicieli, którzy zostali poproszeni niezależnie o poprawienie tego systemu, powiedziało, że mogą zrobić, ale wszystko od początku do końca, ze swoim sprzętem.
Moim zdaniem, nie jest to konieczne.
2)Jaką bramkę szumów byście polecili do wpięcia pomiędzy przedwzmacniacz i wzmacniacz?