Witam, wiem że podobny temat już był i odgrzewam,ale nie znalazłem tam odpowiedzi na pytanie. Otóż piec mój ma 6 lat, wszystko do czasu było ok i przedwczoraj zaczęło spod niego kapać a wczoraj wysiadł zapłon. Nie chcąc bawić sie w "fachowca" którym nie jestem zamówiłem mechanika z serwisu, diagnoza; dziura w wężu nagrzewnicy. 200 zł później problem został rozwiązany i nie skończyło sie to wymianą nagrzewnicy. Działało do dzisiaj rano; o 7:00 żona brała prysznic a o 7:30 już nie było iskry. Gaz jest, baterie wczoraj wymienione, nie kapie, podczas odkręcania ciepłej wody miga zielona dioda. Jakiekolwiek sugestie co to może być?