Zastanawiajac sie jakiby tutaj jeszcze pomysł zrealizowac jesli chodzi o dziwne przystawki gitarowe wpadłem własnie na pomysł przedstawiony w temacie. Moze troche objasnienia:
Elementem chyba najwitalniejszym dla fuzz-u jest para diód, które nadają charakterystyczny dzwiek tej przystawki, a para diód to przeciez prostownik jedno połówkowy. Zatem, czy mozna w to miejsce (oczywiscie po zmianach w schemacie) dac lampe prostowniczą? (nie wiem jaką - to tylko luzna idea).
Widze to tak, w duzym uproszczeniu: Dzwiek wchodzi na tranzystro (albo inny element wzmacniajacy - moze op-amp z wzmocnieniem prądowym(?)) potem jest prostowany na lampie (albo nawet dwóch, nie wiem czy są jakies łatwe do doatania duodiody) i dalej, na kolejnym tranzystorze poziom napiecia jest dopasowywany do ogólno przyjetego standardu, powiedzmy 2Vp-p.
poprawcie mnie jesli sie myle, nie jestem za dobry w te lampowe klocki. z góry dziekuje za pomoc i wskazówki
Elementem chyba najwitalniejszym dla fuzz-u jest para diód, które nadają charakterystyczny dzwiek tej przystawki, a para diód to przeciez prostownik jedno połówkowy. Zatem, czy mozna w to miejsce (oczywiscie po zmianach w schemacie) dac lampe prostowniczą? (nie wiem jaką - to tylko luzna idea).
Widze to tak, w duzym uproszczeniu: Dzwiek wchodzi na tranzystro (albo inny element wzmacniajacy - moze op-amp z wzmocnieniem prądowym(?)) potem jest prostowany na lampie (albo nawet dwóch, nie wiem czy są jakies łatwe do doatania duodiody) i dalej, na kolejnym tranzystorze poziom napiecia jest dopasowywany do ogólno przyjetego standardu, powiedzmy 2Vp-p.
poprawcie mnie jesli sie myle, nie jestem za dobry w te lampowe klocki. z góry dziekuje za pomoc i wskazówki