Pralka od jakiegoś czasu zaczęła robić dziurki w praniu. Czytałam w innych tematach, ze to może być kwestia czegoś w bębnie, albo fartuch do wymiany. Zamówiłam serwis (pralka jest na gwarancji) i przez telefon usłyszałam bez żadnej ekspertyzy, że to kwestia zużycia ubrań i że "fachowiec" przyjedzie i mi wytłumaczy dlaczego. Trochę to nielogiczne, bo wśród zniszczonych ubrań są także nowe sztuki...
W każdym razie, poproszę go żeby sprawdził otwory bębna i fartuch.
Martwi mnie, że nie znajdzie usterki i powie tak jak zamierza, że to wina ubrań.
Pralka jest w użyciu od roku i kilku miesięcy. Nie wyobrażam sobie, że będę kupowała nowy sprzęt albo żebym prała ręcznie przy stojącej obok nowej pralce...
Czy ktoś może mi poradzić co mogę zrobić jeśli "nie stwierdzą wady sprzętu"?
W każdym razie, poproszę go żeby sprawdził otwory bębna i fartuch.
Martwi mnie, że nie znajdzie usterki i powie tak jak zamierza, że to wina ubrań.
Pralka jest w użyciu od roku i kilku miesięcy. Nie wyobrażam sobie, że będę kupowała nowy sprzęt albo żebym prała ręcznie przy stojącej obok nowej pralce...
Czy ktoś może mi poradzić co mogę zrobić jeśli "nie stwierdzą wady sprzętu"?