Dzień dobry,
piszę tutaj w akcie desperacji, bo wszystko mi już opadło
jestem nieszczęśliwą posiadaczką POLO 2007, 1,2 benzyna (nie mam teraz innych danych samochodu, pewnie niezbędnych, sorry). Od roku walczę z usterką, którą żaden fachowiec nie jest w stanie naprawić. Jeżdżę od elektryka do mechanika i każdy mnie zlewa twierdząc, ze auto jest sprawne 100pro.
Auto gaśnie na ciepłym silniku (na zimnym jest wszystko ok), standard, jak dojeżdżam do skrzyżowania, klapa. Odpala ponownie bez problemów i jedzie do następnych świateł... Na jałowym po prostu gaśnie, nie szarpie, po prostu się "wyłącza". Zdarza mu się także nie zgasnąć, zwłaszcza u mechanika, jedzie jak złoto, wiec patrzą na mnie jak na chorą psychicznie babę z urojeniami... prawa "marfiego" LOL
wymienione było:
- czujnik temperatury (nie pomogło)
- przepustnica najpierw czyszczona, potem nowa (nie pomogło)
- sprawdzona pompa paliwa, ponoć sprawna
- komputerek lutował elektryk, bo podobno był "wstrząśnięty" (nie pomogło)
- świece wymienione rok temu w ASO
na razie nic nie pomogło. Pali na wszystkie cylindry, generalnie jest super, tylko mały szkopuł, że gaśnie.
jutro prowadzę do kolejnego elektryka
widzę, ze oni już nie mają pomysłów, bo wszystko wygląda na sprawne.
POMOCY, bo psychika mi już siada
przepraszam za niefachowe słownictwo, nie jestem specjalistą
łykam każdy pomysł, bo ręce już opadają....
edit: aaaaa dodam, ze nie ma błędów oczywiście żadnych kiedy go podpinają...
piszę tutaj w akcie desperacji, bo wszystko mi już opadło
jestem nieszczęśliwą posiadaczką POLO 2007, 1,2 benzyna (nie mam teraz innych danych samochodu, pewnie niezbędnych, sorry). Od roku walczę z usterką, którą żaden fachowiec nie jest w stanie naprawić. Jeżdżę od elektryka do mechanika i każdy mnie zlewa twierdząc, ze auto jest sprawne 100pro.
Auto gaśnie na ciepłym silniku (na zimnym jest wszystko ok), standard, jak dojeżdżam do skrzyżowania, klapa. Odpala ponownie bez problemów i jedzie do następnych świateł... Na jałowym po prostu gaśnie, nie szarpie, po prostu się "wyłącza". Zdarza mu się także nie zgasnąć, zwłaszcza u mechanika, jedzie jak złoto, wiec patrzą na mnie jak na chorą psychicznie babę z urojeniami... prawa "marfiego" LOL
wymienione było:
- czujnik temperatury (nie pomogło)
- przepustnica najpierw czyszczona, potem nowa (nie pomogło)
- sprawdzona pompa paliwa, ponoć sprawna
- komputerek lutował elektryk, bo podobno był "wstrząśnięty" (nie pomogło)
- świece wymienione rok temu w ASO
na razie nic nie pomogło. Pali na wszystkie cylindry, generalnie jest super, tylko mały szkopuł, że gaśnie.
jutro prowadzę do kolejnego elektryka
widzę, ze oni już nie mają pomysłów, bo wszystko wygląda na sprawne.
POMOCY, bo psychika mi już siada
przepraszam za niefachowe słownictwo, nie jestem specjalistą
łykam każdy pomysł, bo ręce już opadają....
edit: aaaaa dodam, ze nie ma błędów oczywiście żadnych kiedy go podpinają...