_jta_ napisał: To są baterie jednorazowe? Tak - wyraźnie piszą Primary, non-rechargeable przy jednej i Do not recharge przy drugiej. To one są bardzo drogie.
Zanim autor zużyje klaksonem tą baterię litową, którą zaproponowałem, użytkując rower tak często jak to faktycznie opisał, to prędzej opony sparcieją niż wyczerpie się ta bateria. Nie bez powodu ona tyle kosztuje.
Z akumulatorkami będzie problem, bo przy tak sporadycznym użytkowaniu szybciej ulegną one samorozładowaniu niż rozładowaniu w wyniku trąbienia. Autor będzie musiał pamiętać o ich cyklicznym ładowaniu, a przynajmniej sprawdzeniu przed każdym użyciem roweru. Owszem są nowoczesne akumulatorki z serii Recyko albo Eneloop, które praktycznie nie wykazują efektu samorozładowania, ale i tak trzeba będzie je łączyć w pakiety i raczej nie zmieszczą się w oryginalny pojemnik.
Poza tym jest jeszcze jeden pozytywny aspekt bateri litowej, może ona pracować w szerokim zakresie temperatur, również ujemnych, czego nie lubią akumulatorki. Czyli po włożeniu do roweru będzie można o niej zapomnieć i nie wyciągać nawet zimą.
Nie wiem ile ten klaksonik pobiera prądu, ale myślę, że nie więcej niż 1A, co przy tej ostatniej baterii którą zaproponowałem oznacza ponad 10h ciągłego trąbienia (tak wynika z załączonych charakterystyk). Nawet jeśli Chińczycy w tym przypadku przekłamują dane techniczne o 50% to i tak taka bateria będzie pewnym źródłem zasilania na długi czas a o to przecież chodzi w przypadku klaksonu