Wzmacniacz jak w tytule.
Dostałem bez transformatora. Zdobyłem transformator, wlutowałem. W uzwojenie pierwotne w szereg wpiąłem żarówkę 230 V/60 W, która niestety zaświeciła się światłem jasnym. Czyli zwarcie.
Zacząłem odlutowywać po kolei przewody od transformatora, w końcu żarówka zgasła. Zacząłem szukać przyczyny. Wyczytałem tutaj na forum, że winne mogą być tranzystory końcowe. Wylutowałem je i faktycznie, żarówka zgasła. Jedynie błyska przy załączaniu.
Postanowiłem więc sprawdzić to, co tu wielokrotnie było powtarzane, że bez końcówek mocy na samych sterujących wzmacniacz powinien grać na słuchawkach. Niestety słychać na nich tylko delikatne buczenie transformatora. Po chwili pracy pionowa płytka, na której są dwa bezpieczniki, mocno się rozgrzewa mniej więcej w połowie i zaczyna być czuć zapach przegrzanego laminatu.
Czy ktoś ma jakiś pomysł, co może być padnięte? Boję się wlutować nowe końcówki, bo nie chcę, aby uległy uszkodzeniu.
Miernik, lutownicę, schemat itp. posiadam.
Liczę na pomoc.
Dostałem bez transformatora. Zdobyłem transformator, wlutowałem. W uzwojenie pierwotne w szereg wpiąłem żarówkę 230 V/60 W, która niestety zaświeciła się światłem jasnym. Czyli zwarcie.
Zacząłem odlutowywać po kolei przewody od transformatora, w końcu żarówka zgasła. Zacząłem szukać przyczyny. Wyczytałem tutaj na forum, że winne mogą być tranzystory końcowe. Wylutowałem je i faktycznie, żarówka zgasła. Jedynie błyska przy załączaniu.
Postanowiłem więc sprawdzić to, co tu wielokrotnie było powtarzane, że bez końcówek mocy na samych sterujących wzmacniacz powinien grać na słuchawkach. Niestety słychać na nich tylko delikatne buczenie transformatora. Po chwili pracy pionowa płytka, na której są dwa bezpieczniki, mocno się rozgrzewa mniej więcej w połowie i zaczyna być czuć zapach przegrzanego laminatu.
Czy ktoś ma jakiś pomysł, co może być padnięte? Boję się wlutować nowe końcówki, bo nie chcę, aby uległy uszkodzeniu.
Miernik, lutownicę, schemat itp. posiadam.
Liczę na pomoc.