Witam,
chcę zbudować prostą przetwornicę boost, której napięcie na wyjściu będzie regulowane przy pomocy mikrokontrolera. Oto schemat:
Zasilanie 12VDC dostarczone z ATX. Sposób sterowania mosfetem zaczerpnąłem z MOSFET w trybie PWM
Problemem jest powstawanie ogromnych zakłóceń, które powodują trzeszczenie i piszczenie zarówno na cewce jak i w zasilaczu, oraz mocne grzanie się tranzystora nawet bez obciązenia. Z mikrokontrolera podaje sygnał prostokątny o częstotliwości ok. 20kHz i wypełnieniu 20%(tzn przez 20% okresu na bramce jest napięcie). Indukcyjności cewki nie znam, nawinąłem kilkadziesiąt zwojów na toroidalnym rdzeniu o średnicy ok. 25mm, wyciągniętym z zepsutego ATX-a. Jako D2 użyłem dwóch diod prostowniczych połączonych równolegle z połowy mostka prostowniczego.
Przeczytałem podobny temat, kombinowałem ze zmienianiem wartości rezystorów w układzie, na marne.
Da się coś na to poradzić bez konieczności projektowania nowego, zupełnie innego układu od zera?
chcę zbudować prostą przetwornicę boost, której napięcie na wyjściu będzie regulowane przy pomocy mikrokontrolera. Oto schemat:
Zasilanie 12VDC dostarczone z ATX. Sposób sterowania mosfetem zaczerpnąłem z MOSFET w trybie PWM
Problemem jest powstawanie ogromnych zakłóceń, które powodują trzeszczenie i piszczenie zarówno na cewce jak i w zasilaczu, oraz mocne grzanie się tranzystora nawet bez obciązenia. Z mikrokontrolera podaje sygnał prostokątny o częstotliwości ok. 20kHz i wypełnieniu 20%(tzn przez 20% okresu na bramce jest napięcie). Indukcyjności cewki nie znam, nawinąłem kilkadziesiąt zwojów na toroidalnym rdzeniu o średnicy ok. 25mm, wyciągniętym z zepsutego ATX-a. Jako D2 użyłem dwóch diod prostowniczych połączonych równolegle z połowy mostka prostowniczego.
Przeczytałem podobny temat, kombinowałem ze zmienianiem wartości rezystorów w układzie, na marne.
Da się coś na to poradzić bez konieczności projektowania nowego, zupełnie innego układu od zera?