Osy to pikus, gorsze sa szerszenie...
Najprosciej - szybko i bez naglych ruchow
Jesli sie da - duzy dezodorant z zapalniczka (taki miotaczyk plomieni - spalic je) i na gniazdo od razu, nie ma sie co bas os - ich zadelka to pikus. Nie sa tez specjalnie zaciekle, atakuja naprawde infantylnie w porownaniu do szerszeni. Jesli nie mozna dosiegnac - proca, kamory - i po gniezdzie. Mozna stosowac worek na dlugim patyku (taki worek z obrecza, cos jak do koszykowki, tylko z workiem zamiast siatki na patyku - i zebrac gniazdo). Wielokrotnie niszczylem nawet spore gniazda - gruba koszula, czapeczka i golymi rekami nieraz... Szerszenie sa juz bardzej wymagajace...ale to inna opowiesc.
Strazakow mozna wezwac, jak masz hipergniazdo szerszeni... Do jakiegos osiego wypierdka - nawet jakby roik mial 500 - 1000 sztuk nie ma sensu najmniejszego.
Metoda cywilizowana to woda z mydlinami - polac to wsszystko, pozapycha przetchlinki i zdychaja same, nie mowiac o tym, ze nie lataja po dobrym polaniu.
Ja tam pale, albo kamorem lub kijem i po sprawie.