Witam!
Najpierwej wymień tego BU508!!! On jest za woooooolny do tego układu.
BUX11AF lub AX (taki z izolowanym radiatorem) może być.
Zaniżone napięcie na zenerce to chyba wynik tego, że pracuje ona jako ogranicznik napięcia, a nie stabilizator. Napięcie na niej, nawet jeśli osiąga 9,1 V to jedynie chwilowo, a to co mierzysz multimetrem, to wartość uśredniona w sposób zależny od zasady działania przyrządu.
Jeśli chcesz wiedzieć, czy "odcina" ona napięcie na poziomie 9,1 V, użyj oscyloskopu.
Podzielam obawy kolegi "lukasahb". Nigdy nie mierz napięcia na transformatorach impulsowych. Nie dość, że zwykłym multimetrem otrzymasz nic nie znaczący wynik (musiałbyś mieć odpowiednio "szybki" miernik wartości skutecznej, tzw. "True RMS", a i wówczas zmierzysz wartość skuteczną impulsu pochodzącego od rozładowania energii pola magnetycznego rdzenia trafo), to jeszcze łatwo możesz się go pozbyć ponieważ w przetwornicach tego typu napięcie samoindukcji na niektórych uzwojeniach osiągnąć może wartość, której nie wytrzyma, nie mówiąc już o możliwości porażenia. Nie napisałeś natomiast, czy poza 114 V masz inne napięcia - na C924 rzędu -40 V i na C925 ok. 15-16V. Poza tym masz chyba trochę inną wersję zasilacza, niż na rysunku, skoro piszesz o przekaźniku. Zastępuje on układ z Q913, Q914, R953 i R954. Cewka jest wpięta między kolektor Q612 i plusa tego 15-16V lub - po stabilizacji - 12V, zaś styk, prawdopodobnie podaje napięcie 114V na L902.
Jakkolwiek by nie było to, jak piszą koledzy, musisz "wyczyścić" sobie sytuację i zdecydować: uszkodzony jest zasilacz, czy cuś go nadmiernie obciąża. Część z poniższych prób już robiłeś. Zdecyduj sam, jakie chcesz pominąć - te, których wynik jest dla Ciebie znany, lub oczywisty, ale streszczając się, nie opisałeś ich dokładniej. Podaję je, aby trochę usystematyzować tę naprawę.
Na razie zakładamy, że ze stroną pierwotną przetwornicy się uporałeś.
Masz trzy napięcia wyjściowe z zasilacza.
Jeśli chcesz wyeliminować całkowicie możliowść zwarcia w którymś z obwodów zasilanych z wyjść 3 i 4 trafo, lepiej wylutować R915 i R916 (na schemacie są dwie 915). Diody D907 i D908 są bocznikowane kondensatorami i - choć to mało prawdopodobne - któryś z nich może mieć zwarcie. Pozostanie Ci obwód +B, czyli owo 114 V.
Teraz, zależnie od wersji: wylutuj Q914 albo, jeżeli jest przekaźnik, zewrzyj bazę z emiterem tranzystora go sterującego (chyba będzie miał numer Q612). Sprawdź jeszcze, czy odwzbudzony przekaźnik nie ma zespawanych styków (zwarcie między nimi) - tak na wszelki wypadek. Też na wszelki wypadek, tylko do tej próby, odłącz C913 i C914 albo R917 (może być jedną nogą). Nie zapomnij potem ich wlutować! Zakładamy również, że R914 - wymieniony - jest bez zarzutu.
Podłącz tę żarówkę 230 V/ 40-60 W równolegle do C928, którego przypadkiem nie wyjmuj. Mierz napięcie tylko na tym kondensatorze, na odpowiednim zakresie DC! Jeśli żarówka się zaświeca i jest to napięcie rzędu 114 V, to znaczy, że zasilacz działa. Podłącz teraz C913, C914 lub R917. Nic się nie powinno zmienić.
Jeżeli natomiast pierwsza próba nie skutkuje, nie rób drugiej tylko wylutuj R914, a podłącz R916 (ten przy diodzie D907) i równolegle do C925 podłącz żarówkę samochodową 24 V/ 21 W lub ostatecznie 12 V/ 10-21 W, ale na chwilę, bo jest tam wyższe napięcie niż 12 V. Sprawdź, czy teraz zasilacz rusza i daje napięcie ok 15 V na C925 (może być trochę więcej albo mniej, ale raczej wyżej niż 13 V). Jeżeli jest ok. to podłącz jeszcze R915 i powtórz próbę zaświecenia żarówki. Wynik pozytywny oznacza konieczność sprawdzenia C928 (najlepiej wymienić, tylko na nowy bo miernikiem możesz tylko wychwycić zwarcie, a nie wyschnięcie) i D 906 (tutaj też wynik pomiaru miernikiem może oszukiwać). Jeżeli natomiast w pierwszej lub drugiej próbie tej serii żarówa "ściemnia", zmierz na wszelki wypadek, mierniczkiem podłączonym rónolegle do C925 (odłącz żarówkę), a potem do C924, czy one same lub gdzieś w obwodach do nich podpiętych nie ma zwarcia. Powinieneś zaobserwować charakterystyczne ładowanie kondensatorów. Mierz miernikiem włączonym w trybie pomiarów półprzewodników lub takim z "piszczykiem". Sprawdź też profilaktycznie diody D907 i D908. Piszę "profilaktycznie" ponieważ mało prawdopodobne jest, aby brak wszystkich napięć był spowodowany jednoczesnym uszkodzeniem odpowiedzialnych za nie podukładów, ale...
No dobra, strona wtórna sprawdzona, a napięć jak nie było tak nie ma.
Po stronie pierwotnej, do częstych usterek, powodujących niemanie napięć potwornicy, wymienić można takie, jak: R901, C907 i R911. Ten ostatni może być w wersji rozwojowej: 2 szt. po 150-160 kΩ. I on (one) może (mogą) symulować poprawność wskazań, więc uwaga, a najlepiej - wymiana. Aha, na C905 310 V oczywiście jest. No i na koniec: raz, czy dwa zdarzyło się, że Q911 wykazywał na mierniku, między bazą i emiterem dużo większe napięcie przewodzenia niż między bazą i kolektorem (trochę większe przeważnie jest, to chyba skutek różnic w domieszkowaniu obszarów E i C).