Witam. Dołączam moje zmagania hobystyczne z tą ładowarką, moja ma 4 porty i kupiona również w biedronce za około 20zł. Miała wylądować na stercie elektrośmieci jednak coś mnie ruszyło i postanowiłem się nad nią chwilę pochylić. Wiernie służyła dwa lata jako ładowarka w sypialni cały czas podłączona do sieci. Pierwsze co sie rzuca w oczy to kompletny brak filtrów wejściowych przeciwzakłóceniowych. Nawet brak podstawowego bezpiecznika czy chociaż termistora NTC. Uzupełniłem ją chociaż o bezpiecznik wejściowy. Myślałem nad wmontowaniem filtra sieciowego jednak szkoda mi już było czasu, miejsca w obudowie też za wiele nie jest. Chwila diagnostyki i okazuje się, że napięcie zasilania sterownika PWM jest tranzystor też okej jednak brak napięcia na wyjściu. Zacząłem przeglądać rezystory i okazało się, że rezystor R6 36 KΩ został uszkodzony brak przejścia. Niestety w zasobach nie posiadałem takiej wartości w SMD. Wstawiony 33 KΩ i napięcie na wyjściu się pojawiło jednak za małe 4,5V. Kolejnym w typoszeregu miałem 39 KΩ po jego wlutowaniu napięcie wyjściowe około 5,5V także znośne. Pierwsze testy obciążenia ponad 3A dało się pobrać. Więc od razu z obawy o wybuch tranzystora, zmodyfikowałem jego chłodzenie. Przykleiłem go do PCB a z drugiej strony dodałem kawałek radiatora z zestawu do chłodzenia pamięci kart graficznych. Maksymalny prąd 3,4A jednak przy takiej wartości pobieranego prądu z ładowarki się robi mały grzejnik. Są 4 wyjścia usb z różnymi kombinacjami połączenia rezystorów sygnałowych przewodów. Na jednej stronie maksymalny prąd około 300 mA, z przeciwnej jeden telefon ładuje się 1,5A drugi pobiera 1,8A. Wszystko w miarę starałem się ująć na zdjęciach. Polecam sprawdzić te rezystory o ile nie działa a nic nie wybuchło. Pozdrawiam Kajetan.