Cześć. Pojawił się problem z mającą już swoje lata lodówką. Od jakiegoś czasu pracuje bez przerwy, termostat ustawiony na 2. Na tylnej ściance, mniej więcej w połowie jest warstwa szronu.
Wymieniony był termostat przez fachowca.
Natomiast dzisiaj sprawdziłem na ile mogłem ten oryginalny termostat. Leżał całą noc w cieple, przy pomocy miernika sprawdziłem, że przejście między stykami jest. Włożyłem go na jakieś 10 minut do zamrażalnika i po wyjęciu sprawdziłem ciągłość. Miernik nie dawał sygnału i pokazywał jakieś wartości. I tak trzymałem go przez jakiś czas, aż się ogrzał, było charakterystyczne puknięcie w środku i miernik znów zaczął wskazywać sygnałem o ciągłości. Czy to moje sprawdzenie było prawidłowe i może świadczyć o sprawności tego termostatu? Bo po wymianie przez fachowca, lodówka nadal nie wyłącza się.
Wymieniony był termostat przez fachowca.
Natomiast dzisiaj sprawdziłem na ile mogłem ten oryginalny termostat. Leżał całą noc w cieple, przy pomocy miernika sprawdziłem, że przejście między stykami jest. Włożyłem go na jakieś 10 minut do zamrażalnika i po wyjęciu sprawdziłem ciągłość. Miernik nie dawał sygnału i pokazywał jakieś wartości. I tak trzymałem go przez jakiś czas, aż się ogrzał, było charakterystyczne puknięcie w środku i miernik znów zaczął wskazywać sygnałem o ciągłości. Czy to moje sprawdzenie było prawidłowe i może świadczyć o sprawności tego termostatu? Bo po wymianie przez fachowca, lodówka nadal nie wyłącza się.