W UPSie Ever Sinline 3000 Rack (2007r) nagle przestało zupełnie działać podtrzymywanie wyjścia po wyłączeniu zasilania z sieci. Aktualny stan jest taki, że po włączeniu cyka coś regularnie, prawdopodobnie jeden z przekaźników. Myślałem, że może po latach pracy wypaliły się styki, ale szykując płytę do wylutowania przekaźników zauważyłem, że jeden z tranzystorów wyjściowych jest rozerwany.
Historia tego UPS-a była taka, że pracował sobie w klimatyzowanej serwerowni, któregoś dnia podczas burzy wyłączyli prąd i UPS też się wyłączył. Myślę że z samą burzą nie miało to wiele wspólnego, w sensie że nie uszkodziły nic przepięcia, tylko po prostu awaria wystąpiła w momencie wyłączenia zasilania i próby przejścia na awaryjne.
W spontaniczny wybuch tranzystora wątpię i teraz nasuwają mi się takie pytania:
Czy mogło zdarzyć się, że przez wadliwy przekaźnik, który nie zaskakuje, uszkodziło się wyjście? Lub czy ewentualnie słaba filtracja napięcia zasilającego z przetwornicy, która znajduje się na płycie (i jak przypuszczam, zasila część elektroniki UPS-a), mogła doprowadzić do takiego uszkodzenia? Jest tam kondensator 330µF/16V, który jest spuchnięty i pomiary wykazały, że utracił część pojemności, a ESR ma na poziomie 3Ω.
Oprócz przekaźnika i w/w kondensatora, pomierzyłem wybiórczo elementy wokół wyjścia i wszystko wygląda raczej ok. Poratowałby mnie ktoś ponadto oznaczeniem użytych tam tranzystorów ? Bez wylutowywania i roznitowania całego modułu z "radiatorami" nic nie dam rady podejrzeć.
EDIT: Wylutowałem 4 tranzystory z tej sekcji radiatora gdzie wybuchły, to IRF 1407. Rozbieranie tego to dość ciężki temat, nie wiem czym ta płyta była lutowana ale żeby w ogóle cokolwiek wylutować musiałem używać starej 200W lutownicy sieciowej z grotem prawie jak palec. 100W stacja lutownicza kariery nie zrobiła, nawet ustawiona na max - grot się przyklejał i tyle. Wcześniej oczywiście pościnałem nity i tranzystory wyciągałem pojedynczo.
Wszystkie 4 tranzystory z tej jednej sekcji były uszkodzone i do tego jeszcze przepalone bezpieczniki. Nic innego uszkodzonego nie widzę.
Historia tego UPS-a była taka, że pracował sobie w klimatyzowanej serwerowni, któregoś dnia podczas burzy wyłączyli prąd i UPS też się wyłączył. Myślę że z samą burzą nie miało to wiele wspólnego, w sensie że nie uszkodziły nic przepięcia, tylko po prostu awaria wystąpiła w momencie wyłączenia zasilania i próby przejścia na awaryjne.
W spontaniczny wybuch tranzystora wątpię i teraz nasuwają mi się takie pytania:
Czy mogło zdarzyć się, że przez wadliwy przekaźnik, który nie zaskakuje, uszkodziło się wyjście? Lub czy ewentualnie słaba filtracja napięcia zasilającego z przetwornicy, która znajduje się na płycie (i jak przypuszczam, zasila część elektroniki UPS-a), mogła doprowadzić do takiego uszkodzenia? Jest tam kondensator 330µF/16V, który jest spuchnięty i pomiary wykazały, że utracił część pojemności, a ESR ma na poziomie 3Ω.
Oprócz przekaźnika i w/w kondensatora, pomierzyłem wybiórczo elementy wokół wyjścia i wszystko wygląda raczej ok. Poratowałby mnie ktoś ponadto oznaczeniem użytych tam tranzystorów ? Bez wylutowywania i roznitowania całego modułu z "radiatorami" nic nie dam rady podejrzeć.
EDIT: Wylutowałem 4 tranzystory z tej sekcji radiatora gdzie wybuchły, to IRF 1407. Rozbieranie tego to dość ciężki temat, nie wiem czym ta płyta była lutowana ale żeby w ogóle cokolwiek wylutować musiałem używać starej 200W lutownicy sieciowej z grotem prawie jak palec. 100W stacja lutownicza kariery nie zrobiła, nawet ustawiona na max - grot się przyklejał i tyle. Wcześniej oczywiście pościnałem nity i tranzystory wyciągałem pojedynczo.
Wszystkie 4 tranzystory z tej jednej sekcji były uszkodzone i do tego jeszcze przepalone bezpieczniki. Nic innego uszkodzonego nie widzę.