Witam serdecznie,
Wiem, że tematów jest sporo. Pare z nich przejrzałem, jednak nigdzie nie natknąłem się na podobny problem.
Moja instalacja w kuchni działała ładnych pare lat. W ostatnim czasie jednak zaczął pojawiać się problem. Dotyczy on tylko jednego bezpiecznika więc zakładam, że zaczyna i kończy się on w moim mieszkaniu.
W zeszłym roku zamontowałem ledy, dobrałem odpowiednio duży zasilacz (60W), wszystko działało bez zarzutów przez ponad rok.
Ostatnio zauważyłem mruganie ledów podczas włączania. Światło mrugało coraz szybciej aż po paru sekundach zapalało się. Uznałem od razu, że coś dzieje się z zasilaczem i pewnie trafi na reklamacje. Okazało się jednak, że w ciągu kilku dni zdiagnozowałem że światło w pozostałych pokojach (z tego bezpiecznika), jeżeli długo nie włączam ledów świeci słabiej a po włączeniu ledów - rozpala pełną mocą. Wczoraj wymontowałem zasilacz, po czym dzisiaj rano okazało się, że niezależnie od obecności zasilacza LEDowego - problem występuje dalej, światło mruga i nie świeci pełną mocą.
Gdzie szukać problemu? Błędne połączenia? (szeregowo/równolegle?) Pada bezpiecznik? (posiadam już tzw "esy")
OŚwietlenie w kuchni podłączała firma, która montowała kuchnie więc zakładam, że nie byli to wybitni specjaliści.
Wiem, że tematów jest sporo. Pare z nich przejrzałem, jednak nigdzie nie natknąłem się na podobny problem.
Moja instalacja w kuchni działała ładnych pare lat. W ostatnim czasie jednak zaczął pojawiać się problem. Dotyczy on tylko jednego bezpiecznika więc zakładam, że zaczyna i kończy się on w moim mieszkaniu.
W zeszłym roku zamontowałem ledy, dobrałem odpowiednio duży zasilacz (60W), wszystko działało bez zarzutów przez ponad rok.
Ostatnio zauważyłem mruganie ledów podczas włączania. Światło mrugało coraz szybciej aż po paru sekundach zapalało się. Uznałem od razu, że coś dzieje się z zasilaczem i pewnie trafi na reklamacje. Okazało się jednak, że w ciągu kilku dni zdiagnozowałem że światło w pozostałych pokojach (z tego bezpiecznika), jeżeli długo nie włączam ledów świeci słabiej a po włączeniu ledów - rozpala pełną mocą. Wczoraj wymontowałem zasilacz, po czym dzisiaj rano okazało się, że niezależnie od obecności zasilacza LEDowego - problem występuje dalej, światło mruga i nie świeci pełną mocą.
Gdzie szukać problemu? Błędne połączenia? (szeregowo/równolegle?) Pada bezpiecznik? (posiadam już tzw "esy")
OŚwietlenie w kuchni podłączała firma, która montowała kuchnie więc zakładam, że nie byli to wybitni specjaliści.