Dzień Dobry,
De Dietrich MCR 2 24/28 MI kocioł z 2010 roku.
Typowa usterka E5, E4 - kilka razy dziennie, a najgorzej jak trafia się w nocy i podczas kąpieli pod prysznicem.
Zaprosiłem serwisanta 1 - Przyjechał, obiecał naprawienie, więcej się nie zjawił w obiecanym terminie.
Zaprosiłem serwisanta 2 - Przyjechał zrobił serwis, po 2 tygodniach problem powrócił.
Rozmawiałem z serwisantem 3 - polecił najpierw wymianę elektrody zapłonowej, a jak to nie poskutkuje, wymianę komina, trafo, uszczelek, płyty głównej.
Wymieniłem elektorodę zapłonową - oryginalna miesiąc po "serwisie nr 2" miała 6-7 mm odstęp.
Sprawdzone i przeczyszczone wszystkie złącza, polaryzacja gniazda zasilania OK.
Nic nie pomogło.
Co pomaga ???
Silne, przed wymianą i po wymianie elektrody kilkukrotne walnięcie pięścią w obudowę komory spalania natychmiastowo (w 1-2 sekundy) podnosi poziom jonizacji i zapewnia 1-2 dni bezproblemowej pracy, bez E5, E4.
Stukanie w płytą główną, trafo, nic nie zmienia. Walenie w obudowę kotła nic nie zmienia. Walenie w obudowę komory spalania chwilowo rozwiązuje problem !!!
Co może być w tym przypadku przyczyną problemu ???
Jeśli znasz rozwiązanie, a nie chcesz pomóc na forum, napisz do mnie PRV. Dogadamy się. Jestem z okolic Piaseczna pod Warszawą.
Poziom jonizacji podczas nieudanego, powtarzanego odpalania wynosi poniżej 1-2. Jak już uda się mu wystartować, to jonizacja utrzymuje się na poziomie 8.5-9,0.
Czasami jest tak, że jonizacja skacze 8 - 2 - 2 -7 -2 etc, co kilka sekund, ale po walnięciu w komorę spalania powraca do 8.x
Andrzej.
Andrzej
De Dietrich MCR 2 24/28 MI kocioł z 2010 roku.
Typowa usterka E5, E4 - kilka razy dziennie, a najgorzej jak trafia się w nocy i podczas kąpieli pod prysznicem.
Zaprosiłem serwisanta 1 - Przyjechał, obiecał naprawienie, więcej się nie zjawił w obiecanym terminie.
Zaprosiłem serwisanta 2 - Przyjechał zrobił serwis, po 2 tygodniach problem powrócił.
Rozmawiałem z serwisantem 3 - polecił najpierw wymianę elektrody zapłonowej, a jak to nie poskutkuje, wymianę komina, trafo, uszczelek, płyty głównej.
Wymieniłem elektorodę zapłonową - oryginalna miesiąc po "serwisie nr 2" miała 6-7 mm odstęp.
Sprawdzone i przeczyszczone wszystkie złącza, polaryzacja gniazda zasilania OK.
Nic nie pomogło.
Co pomaga ???
Silne, przed wymianą i po wymianie elektrody kilkukrotne walnięcie pięścią w obudowę komory spalania natychmiastowo (w 1-2 sekundy) podnosi poziom jonizacji i zapewnia 1-2 dni bezproblemowej pracy, bez E5, E4.
Stukanie w płytą główną, trafo, nic nie zmienia. Walenie w obudowę kotła nic nie zmienia. Walenie w obudowę komory spalania chwilowo rozwiązuje problem !!!
Co może być w tym przypadku przyczyną problemu ???
Jeśli znasz rozwiązanie, a nie chcesz pomóc na forum, napisz do mnie PRV. Dogadamy się. Jestem z okolic Piaseczna pod Warszawą.
Poziom jonizacji podczas nieudanego, powtarzanego odpalania wynosi poniżej 1-2. Jak już uda się mu wystartować, to jonizacja utrzymuje się na poziomie 8.5-9,0.
Czasami jest tak, że jonizacja skacze 8 - 2 - 2 -7 -2 etc, co kilka sekund, ale po walnięciu w komorę spalania powraca do 8.x
Andrzej.
Andrzej