000andrzej napisał: 
Dajmy się koledze nacieszyć.

Odrestaurował stary gramofon i poczuł jak to słychać. Jak łyknie bakcyla vinylu to i lepsze cacko sobie kupi. A wtedy powie: "to dopiero jest dźwięk"

(Tylko wtedy będzie musiał kupić inne płyty, bo te będą już szumieć).
One szumiały już 10 lat temu u innego właściciela, gdy jeszcze nie istniał ten antykwariat gdzie je kupiłem (całe dwie sztuki). Odwracając sytuację - ktoś kto ma płyty 30 paro letnie (a nie 20) i gramofon z wkładką MM też raczej nie wyrzuca ich "bo szumią". Bo w to, że MM/MC w ogóle (albo znikomo) nie niszczy płyt, w to nie uwierzę. Poza tym jeszcze sprawa polskiego tłoczenia z lat 80 - te naleśniki trzeszczały nawet jak były nowe prosto ze sklepu.
Za tą wypowiedź dziękuję, jest słuszna. Połknąłem bakcyla - choć nie podobają mi się ramiona typu S w gramofonach MM/MC. Jakoś to proste w WG bardziej mi się podoba, może dlatego że wygląda na lżejsze niż te z wkładkami MM/MC. I jest wzorniczo po prostu zgrabne - czuję jakiś odrzut widząc ramiona wysokiej klasy naszpikowane ciężarkami, skalami, jakimiś drutami, niciami. Skrzyżowanie wagi do makulatury, kołowrotka wędkarskiego i żyroskopu z rakiety w BWP (taki czołg który wystrzeliwuje rakiety na uwięzi mikroprzewodu).
000andrzej napisał: Sam też zaczynałem od "Cyryla" i na tamte czasy (magnetofony ZK140, MK125 itp...) dźwięk był super, za wyjątkiem tego że skrawał płyty. Ale szybko zmieniłem na "Fonomastra", który miał już wkładke magnetyczną.
Jeżeli gramofon z końca lat 80. warto było zmienić na gramofon z I połowy lat 70., to super. Ale chyba trochę ryzykowne to było. Ja bym w ciemno nie wziął tak starego gramofonu jeszcze musząc za niego zapłacić, tylko dlatego że ma wkładkę magnetyczną. Wielu ludzi nie poznaje się na tym sprzęcie i nawet kultowego "Adama" potrafią dobić jak nie przymierzając radiomagnetofon "Emilia" z tych samych lat. Więc trzeba uważać. Ja gramofonu MM/MC raczej za darmo nie dostanę, więc zrozumcie że nie zachwycam się czymś czego nie miałem i nie mam.