Mam problem z typową, wtynkową prostą instalacją oświetleniową objawiający się mruganiem żarówek.
Instalacja ta jest typowa, czyli składa się z
- przewodów miedzianych
- wyłącznika wtynkowego jednoobwodowego
- żyrandola z jedną oprawką E27
- puszki, w której łączą się przewody linii zasilającej, włącznika i żyrandola
Problem podobno powstał zaraz po skończeniu malowania pokoju, podczas którego demontowany był jedynie żyrandol.
W celu namierzenia przyczyny sprawdziłem:
- połączenia w puszce - wszystko w porządku
- wymieniłem wyłącznik na nowy, wyczyściłem końcówki przewodów
- żyrandol działa w porządku - sprawdzałem w innym miejscu
- próbowałem różnych źródeł światła (LED, żarówki, CFL), wszystko mruga
Poza tym, w innych pomieszczeniach nie ma tego problemu.
Pytanie czy ktoś jeszcze ma inny pomysł co sprawdzić zanim zacznę wyrywać przewody spod tynku?
Instalacja ta jest typowa, czyli składa się z
- przewodów miedzianych
- wyłącznika wtynkowego jednoobwodowego
- żyrandola z jedną oprawką E27
- puszki, w której łączą się przewody linii zasilającej, włącznika i żyrandola
Problem podobno powstał zaraz po skończeniu malowania pokoju, podczas którego demontowany był jedynie żyrandol.
W celu namierzenia przyczyny sprawdziłem:
- połączenia w puszce - wszystko w porządku
- wymieniłem wyłącznik na nowy, wyczyściłem końcówki przewodów
- żyrandol działa w porządku - sprawdzałem w innym miejscu
- próbowałem różnych źródeł światła (LED, żarówki, CFL), wszystko mruga
Poza tym, w innych pomieszczeniach nie ma tego problemu.
Pytanie czy ktoś jeszcze ma inny pomysł co sprawdzić zanim zacznę wyrywać przewody spod tynku?