Witam. Padł mi zasilacz SilverPower 400W. Z tego co wyczytałem w internecie nie jest to zasilacz z czarnej listy ale skoro mam go już jakieś 5 lat miał chyba prawo paść. Problem w tym że zabrał ze sobą kartę graficzną RX460 tylko pytanie: jak? Była to wersja od Gigabyte która nie wymaga dodatkowego zasilania z kabla, bierze prąd tylko ze slotu PCI-E. Czy to oznacza że slot również musiał paść? Przy odpaleniu na pożyczonym zasilaczu światełko LED na płycie się świeci i chłodzenie procesora działa ale nie ma obrazu. Sygnał ze speakera to jeden długi i dwa krótkie. Sprawdziłem ją nawet w innym komputerze i nie daje znaku życia. Na chwilę obecną nie mam możliwości sprawdzenia płyty z inną kartą, więc chciałbym wstępnie wiedzieć: skoro karta nie miała bezpośredniego połączenia z zasilaczem a i tak oberwała to znaczy że slot też musi być usmażony? Czy jest jakaś szansa że slot jak i reszta płyty działa? Jeśli ktoś chce znać okoliczności śmierci zasilacza, parę dni temu odpaliłem go w celu pogrania godzinki przed snem, zdążyłem pograć jakieś 10 minut po czym komputer się wyłączył i już nigdy się nie włączył.