Aleś człowieku wymyślił………
Takie coś jest możliwe, ale zapewniam cię że ci nie wyjdzie na byle jakiej baterii słonecznej…. Żeby taki układ działał w sposób opisany przez ciebie ogniwo fotowoltaiczne (bateria słoneczne) musiała by dawać więcej prądu niż pobiera silnik (tak aby był w stanie pracować pod przeciążeniem i jednocześnie ładować akumulator). Na przykład
Masz sobie silnik o parametrach:
3V 0,2A
Żeby mógł się po prostu kręcić wystarczy mu 200mA (0,2A), ale jak go obciążysz (każesz mu poruszać czymś, np. robotem) pociągnie trochę więcej np. 230mA. Żeby naładować akumulatorek potrzeba około (tutaj całkowicie zgaduje) 300mA. Żeby to wszystko jeździło ogniwo musiało by mieć 4 V (ładowanie akumulatora wymaga wyższego napięcia) i około 600 – 700mA. Takie ogniwo miało by około 20 na 20 cm.
problem – spore rozmiary i waga
akumulatory z komórek „nie lubią” dużego poboru prądu w Momencie gdy będzie z niego pobierane 200mA szybko się zużyje. Polecałbym leprze akumulatorki np. żelowe, kwasowe albo, rzadko dziś spotykane, zasadowe. Niklowo-jonowe i niklowo-kadmowe mają mały prąd maksymalny i są dość „kiepskie”. Nadają się tylko na komórki i jakieś chińskie samochodziki, albo na jakieś diodki LED
problem – spore rozmiary i OGROMNA waga (mały akumulator żelowy 6V1,2Ah ma około o,4 kg, mam taki)
W związku z powyższym musiałbyś mieć bardzo wydajny silnik (taki który ciągnie mało prądu i sporo mocy) i musiałbyś wyłożyć na to tak na oko ze 400 do nawet 1500 zł
Możesz wsadzić ogniwo równolegle do akumulatora jako wspomaganie, ale nie jako stałe źródło prądu. Z takim ogniwem będzie jeździć dłużej, ale akumulator taki szybko się zużyje bez układu sterującego ładowaniem akumulatora, podobnego jak w samochodach i skuterach. Poza tym napięcie na ogniwie nie jest stałe. Zmienia się wraz z nasłonecznieniem, gdy akumulator będzie za długo podłączony pod niskie napięcie „zapamięta” je i będziesz miał spory problem z naładowaniem go do końca. Podłącz takie ogniwo przez jakiś stabilizator napięcia, żeby nie dopuścić za niskiego i za wysokiego napięcia do akumulatora.
P.S. Nieszczególnie polecam coś takiego - sprawdziło by się gdzieś w Kaliforni, albo na pustyni gdzie masz do groma światła.